sobota, 4 grudnia 2010

Super quiz! Jaką księżniczką jesteś!

Kopciuszek.

Piękny i pełen cnót. Na co dzień skromny. Kochający sprzątać i gotować. Uczynny, miły, dobrze wychowany. Doświadczony przez zycie. Słowem do rany przyłóż. Lub spieprzaj, czym prędzej. Pan kopciuszek, bowiem, ma rodzinę, która go nie akceptuje. Ma przez to kompleks niższości i będzie ciągle potrzebował potwierdzenia, ze dobrze wygląda. Ilości tych potwierdzeń nie zliczysz. Choć byś mu mówił ze go kochasz i oddasz za niego zycie on tego nie zauważy. Będzie czekał az przyjedzie królewicz w złotej karocy, da mu do przymiarki lśniące pumy i wyrwie go z pęt domowej niewoli. A nawet, jeśli już to nastąpi, biedny kopciuszek z wiecznie zaprószonymi oczami od popiołu z kominka, nie będzie zdolny by to dostrzec. Kopciuszek musi wracać do domu po 22. Być na każde skinienie rodziny, a jego nastrój zależy od domowych wydarzeń. Uważaj, bowiem w bajce macocha dała za wygraną, w prawdziwym życiu i Ty możesz oberwać. Tak naprawdę, bowiem Pan Kopciuszek kocha swoją macochę i sam nie jest w stanie się od niej uwolnić. Pytanie czy w ogóle chce…



Śpiący Królewicz.

Śpioch nad śpiochami. Ponad lóżko umiłował jedynie senne marzenia. Piękny i spokojny. Wolny od rodziny. Lekki niepokój może budzić jedynie jego przeszłość w domu krasnoludków ;) i niepokojący nadmiar ciągot łóżkowych. Leząc w swej pościeli na katafalku może wiekami czekać na swojego księcia. Tak rozespany i rozmarzony ze stracił kontakt z rzeczywistością. Żyje nią i nie potrafi spojrzeć na świat inaczej niż poprzez pryzmat swojej onirycznej rzeczywistości. Sex i sen, sex, sen. W sumie nawet sex odbywa się przez sen i jego wyobrażenia o nim. Napracujesz się nieziemsko by go wybrudzić. Śpiące Królewicze, bowiem mają to do siebie ze całe zycie przesypiają. Nie chcą, zyć. Gdy już jednak ich wybudzić nie są z tego zadowoleni. Nagle okazuje się ze nie masz złotej zbroi a zamiast mustanga na parkingu stoi golf. Królewicz woli, więc spać dalej. Świat snów jest przecież taki prosty i kolorowy. Co się zaś tyczy sexu. 7 Penisów nie masz, więc 7 krasnoludków nie zastąpisz. Wiecznie będzie, więc niezadowolony. A jak już będziesz chciał i mógł to on będzie spał. Daj sobie chłopie spokój…



Pan Książe z wierzy.

Piękny tak niesamowicie ze z zawiści zła wiedźma uwięziła go w wierzy, zamknęła na 7 spustów, otoczyła kolczastymi krzewami a wszystkiego pilnuje smok. Uwięziony w pokoju 2x2, z jednym oknem i łóżeczkiem w sumie nie wiele potrzebuje do życia. Długie pogawędki ze smokiem umilają mu oczekiwanie na wymarzonego królewicza. Tak naprawdę jest po prostu popierdolony. Zamknął się w wierzy, poobklejał kolcami i jeszcze smoka trzyma na smyczy. Tak zakompleksiony lub zadufany w sobie ze nie jest w stanie się otworzyć na świat zewnętrzny. Osiągnął mistrzostwo w posiadaniu ilości wewnętrznych blokad. Smok, jako ucieleśnienie sowich wad tak naprawdę wcale mu nie przeszkadza. Dobrze mu z nim jest, smok, bowiem wiele wyjaśnia i ułatwia. Zawsze można przecież powiedzieć: Taki już jestem, mam smoka, nie moja wina, taki się urodziłem. Wieża jest wysoka, i wierzcie mi nie stoi pusta. Cała zawalona jest rupieciami. Zbędnymi przedmiotami, wspomnieniami, żalem, nadziejami i tym podobne. Nawet gdybyś ubił smoka, przedarł się przez ciernie to przez stosy śmieci nie jesteś się w stanie przebić. A próbując dostaniesz po uszach, bo Pan Książę z wierzy poczuję się jakbyś niszczył jego poczucie bezpieczeństwa. Daj sobie spokój. Niech siedzi w tej wierzy i traci najlepsze lata swojego życia ze smokiem.



Aleksander w Krainie Czarów.

Piękny, zamożny, dzielny i niezwykle samodzielny. Niby nie boi się podjąć jakiegokolwiek zadania. Znany z zamiłowania do dziwnych mikstur, pseudo ciastek i tabletek. Gdy ma jakiś problem lub gdy go do czegoś przymusić ucieka. Pojawia się biały króliczek. Aleksander wypija coś z buteleczki i już jest w magicznym świecie. Gdzie walczy z potworami a później wszystko jest piękne i kolorowe. Tak naprawdę Aleksander to tchórz. Najzwyczajniej ucieka od problemów i podejmowania decyzji, których wymaga dorosłe zycie. Żyje sobie wśród swoich białych króliczków w kapeluszach. Ma magicznego kota i przyjaciela kapelusznika. Wszystko to sobie sam wymyślił i czuję się w tym bezpiecznie. Wiecznie na haju żyje wśród swoich fantazji, z których zbudowany jest jego świat. To jego świat, tylko jego i raczej nie znajdziesz drzwi wejściowych. Taki z niego dzieciak, tyle tylko ze duży. Jeśli interesuje Cię dożywotni wolontariat z dzieciakiem na haju myślę ze to idealna opcja dla Ciebie.



Mały Syren

Nadzwyczajny, bowiem odmienny od reszty ludzi. Jest w nim coś innego. Wyjątkowego. Coś, co przyciąga. Nie ma, co się dziwić w końcu to syren. A Syreny mają to do siebie ze swym śpiewem i pięknem wodzą wolnych marynarzy na zmarnowanie i rozbijają ich o rafy koralowe. Wpadnij w jego sidła i po Tobie. Niezmierzony ocean to jego dom tak, więc nie licz ze będzie siedział w domu.  Będzie go ta jego płetwa ogonowa nosiła po świecie i innych lóżkach, bowiem ponad wszystko umiłował sobie wolność. Wolna i nieodpowiedzialna dusza, taki (fry)wolny typ. Pół biedy, gdy nie ma ADHD. Lecz jeśli dodatkowo jest nadpobudliwy, długo nie pociągniesz tego związku. Zamykając go w klatce zwieje przy pierwszej okazji. Na długiej smyczy i tak się zerwie. A dając mu pełną wolność nie wiadomo, co do domu przywlecze. Gdy dałeś się złapać widać czas zmienić zawód z marynarza na prawnika lub może kelnera…



Teraz wstań. Podejdź do lustra i przyjrzyj się. Czy Ci czasem gdzieś łuski syrenie nie odstają? Czy we włoskach resztek podejrzanego ciasteczka nie masz? A może za Tobą stoi smok i jesteś cały w cierniach. A może Ci się ciągle ziewa. Czy może właśnie zauważyłeś ze lustro jest brudne i mama będzie krzyczeć?



Księżniczki się nie sprawdzają. Księżniczka jest gorsza od bachora, bo bachory mają to do siebie ze się je nakarmi, pieluchę zmieni i idą spać. A popierdolona królewna ma kosmiczne wymagania. No w końcu to królewna. Tak, więc może kelner z gospody, obok, który zawsze patrzy się na Ciebie w ten inny specjalny sposób jest lepszym rozwiązaniem…

 

wtorek, 2 listopada 2010

Ilu to już tłok i co oznacza „niesmacznie”?

Ilu gejów na tym świecie tyle preferencji i fetyszy sexualnych. Jedni lubią wąchać skarpetki i brudną bieliznę. Inni podniecają się na samą myśl o fekaliach. Za to niektórym komary i leśne mrówki kujące w pupę nie wadzą ani trochę lub fascynują się trzema parami rąk i nóg w pościeli.

Już widzę to oburzenie. Jak to?! Nasrać na kogoś?! Wąchać śmierdzące skarpety?! Bzykać się poza łóżkiem i to (ło matko boska!) w trójkącie!? A no właśnie tak!
Każdy z nas ma jakieś fantazje i to zazwyczaj związane z naszymi preferencjami, fetyszami itp. I nawet jeśli lubisz pissing to po coś go lubisz. Ktoś lubi sikać, a ko lubi być obsikiwany. W naturze wszystko dąży do równowagi. Załóżmy jednak wersje mniej drastyczną. Lubisz owłosionych facetów, lecz niestety mateczka natura poskąpiła ich Twojemu partnerowi i to do tego stopnia, że nawet na głowie jest łysy. Sex z partnerem Cie satysfakcjonuje lecz jakoś tak bez tych włosów czegoś Ci brakuje. Niby ok. Miewasz zajebiste orgazmy. Spełniacie swoje łóżkowe fantazje we dwoje. Lecz to jednak nie do końca to i do całkowitego spełnienia czegoś Ci brakuje. Za to ten sąsiad z dołu ma takie kudły ze aż zza koszuli wystają. Mmmmm ;)Zauważ. Przez ograniczanie swoich potrzeb, fantazji i fetyszy z czasem stajesz się jałowy. Sexualnie bezbarwny i popadasz w mechaniczność. Lub co gorsza, można popaść we frustrację sexualną i odreagowywać agresją czy przygnębieniem. Ile razy można kochać się w szafie lub na blacie w kuchni, o balkonie nie wspominając. Najpospolitszy sposób rozładowania i zaspokojenia swoich fetyszy i potrzeb z tym związanych to obrzydliwy skok w bok. W owłosione ramiona sąsiada z dołu. Tego przecież nie chcemy i nie po to zaglądamy na naszego blooga ;)
Sprawa zatem jest prosta, jeśli jesteś sam. Nikt bowiem nie stoi na przeszkodzie byś mógł swobodnie realizować swoje fantazje i fetysze, poza Tobą samym. (Lekcje wewnętrznych barier mamy już za sobą i temat ten uważam za przerobiony). Sprawa wygląda nieco inaczej gdy jesteś już w związku. Jeśli obaj jesteście naprawdę dojrzali i świadomi że to co waz wiąże ze sobą przekracza cielesne granice- problemu nie będzie. Bowiem gdy w łóżku pojawi się uroczy kolega który w dodatku poza owłosieniem jak u yeti potrafi zaspokoić też potrzeby drugiego partnera (np. robi zajebistego loda a partner ,,włosolub,, z powodu kontuzji żuchwy jest do tego niezdolny) obaj będziecie po tej nocy usatysfakcjonowani. Ba! Więcej! Kiedyś jeden z moich kolegów opowiedział mi historię. Wraz ze swoim parterem zaprosili do pościeli uroczego młodzieńca, który gotowy był spełnić ich wszelkie fantazje (ech, Ci młodzi napaleńcy ;). Kolega ten powiedział mi coś co ówcześnie niezwykle mnie zaskoczyło. Obserwując jak jego parter kochał się z młodzieniaszkiem poczuł dumę. Tak. Był dumny ze swojego partnera. Z tego jaki jest męski, jak dominuje młodego, jak pięknie porusza się jego ciało w akcie uniesienia. Do tej pory nie mógł tego zauważyć. Ciężko jest obserwować siebie z trzeciej strony, mając zajęte usta lub pupę ;) Nawet jeśli na suficie ma się podwieszone lustro. Wtedy zrozumiałem, że dawanie upustu swojej wyobraźni i realizacja sexualnych marzeń nawet tych „najbrudniejszych” wcale nie oznacza rozwalenia związku i popadnięcia w spirale sexualnych uniesień, która nie ma końca. By móc w pełni zaspokoić swoje fetysze i fantazje, a zatem i żyć spełnionym sexualnie trzeba być po prostu dojrzałym.
Zatem dawanie upustu naszym fetyszom i fantazjom jest niczym czekolada. Rozładowuje napięcie (odruch ssania uspokaja), poprawia humor, przedłuża życie i chroni przed przeziębieniami (to wiem z doświadczenia;). Lecz pamiętaj! Fetysze i fantazje tak jak i czekolada, mają swoje złe strony, nadużywanie powoduje nieprzyjemne efekty uboczne w postaci mdłości (Twojej moralności), może wywołać biegunkę (emocjonalną), czasem nawet uzależnia.
Wszystko jest dla gejów- z umiarem,
Zatem idź, skosztuj rozkoszy sexu grupowego, wyliż komuś brudne stopy, poproś by na Ciebie nasikał, przyłóż mu pejczem po kręgosłupie, przestań się depilować, a to wszystko w małpiarni miejskiego ZOO.


niedziela, 8 sierpnia 2010

Bezwarunkowo warunkowa miłość.

Było o sexie a ze w świecie wszystko dąży do równowagi dziś dla zbalansowania o uczuciach wyższych. Mianowicie miłości.

,„Jeśli nie dasz mi tego lizaka\ chrupka\ samochodziku nie będę Cię już lubił”- takie zdanie w dzieciństwie słyszał chyba każdy z nas. Co jednak w gruncie rzeczy ono oznacza? Zdanie to jest warunkujące. Znaczy to tyle, co jeśli nie dasz mi tego cholernego lizaka to nie możesz się już nigdy więcej ze mną bawić. A jak się zdenerwuje to się nawet patrzeć na mnie nie będziesz mógł. Czysty targ, dziecięcy marketing. Lizak za akceptacje i możliwość partycypacji w zabawie.
Inny przykład: „Jeśli będziesz miał 5w szkole to mamusia będzie Cię tak mocno kochała i pójdziemy w nagrodę na lody”. Wydaje się kontrowersyjne. Rodzicielska miłość, bowiem niby jest bezinteresowna. Jak, się kurwa pytam, jak małe dziecko ma zrozumieć ze mama i tak będzie kochała swoje dziecko nawet, jeśli dostanie cztery pały w szkole i ma alergie na lody. Dziecko w swym malutki rozumku kalkuluje. Jak dam lizaka to będą mnie akceptować i będę mógł się bawić. Jak będę się dobrze uczył to mama będzie mnie kochać i będzie mi kupować super lody. Dorastając dowiaduje się ze, jeśli nie dostanie się na studia to skończy nie nawet zarabiając średniej krajowej a więc nie będzie w stanie utrzymać rodziny, czyli ze będzie bezużyteczny. Naród i ojczyzna go pokochają, jeśli pójdzie na wojnę w ich obronie. Powoli dochodzi do wniosku ze w życiu nie ma niczego za darmo. Ze by uzyskać akceptacje i miłość musi bezustannie o nie zabiegać. Ucząc się matmy lub historii, której nie znosi i w rzeczywistości staje się nieszczęśliwy. Pracując w branży, która go w ogóle nie interesuje, ale która daje mu pieniądze na utrzymanie domu z parterem, który przecież kocha go za to ze go właśnie utrzymuje czuje ze cos jest nie tak. Koniec tej historii jest krótki i wszystkim znany. Na emeryturze obudzi się sfrustrowany i przez nikogo nie kochany.  
A co by się stało gdyby w swym pięknym umyśle złożonym z 348763469073 bilionów neuronów, kilka z nich zaskrzyło, małe spięcie, może nowy most pomiędzy półkulami (fantazjuje, nie znam się na konstrukcji mózgu ;-) i  nasz bohater pojmuje ze o nic nie musi zabiegać. Jak by się poczuł w takiej sytuacji? Nagle jego facet kocha go bezwarunkowo. Nie musi już udawać ze owsianka to jego ulubione śniadanie, podczas gdy tak na prawdę nienawidzi jej już od dzieciństwa, lecz nigdy mu o tym nie powiedziałby go nie zranić. Nie musi z wymuszonym uśmiechem na ustach, co sobotę sprzątać całego mieszkania, bo woli wynająć sprzątaczkę (nie, właśnie nie poprawną politycznie pomoc domową tylko zwykłą sprzątaczkę) i nie przejmować się opinią sąsiadów ze będą go uważali za rozrzutnego burżuja. Podczas rozmowy z przyjaciółmi nie szykuje gotowych odpowiedzi tak by im zaimponować i sprostać ich oczekiwaniom wobec niego. Nie musi udawać ze interesuje go polityka lub sytuacja na giełdzie, bo w rzeczywistości woli porozmawiać o kotach lub podróżach pod namiotem. Ilu przyjaciół okazało by się wówczas tymi prawdziwymi.
Zrozumienie ze Prawdziwa miłość jest bezwarunkowa to ogromny krok.
Znałem kiedyś pewną parę. Historia zaczęła się pięknie. Zakochani w sobie po roku zamieszkali ze sobą. Wszystko było cudownie. Młodszy z nich uwielbiał wyczynową jazdę na rowerze a starszy z nich z uwielbieniem mu w tym towarzyszył. Starszy zdecydowanie aktywny w łóżku idealnie zgrany z młodszym chętniej pasywnym. Starszy uwielbiał polskie seriale, które namiętnie oglądał w wolnych chwilach a młodszy przytakiwał takiej formie spędzania wieczorów. Wszystko pięknie, ładnie, cudnie do pewnego wieczoru, gdy młodszy z nich zaproponował wyjście na imprezę. Starszy oczywiście się nie zgodził, bowiem oczekiwał ze, jak co wieczór będą oglądać serial.
- „gdybyś mnie kochał to byś ze mną poszedł”- wykrzyczał w twarz młodszy.
I tak wszystko się posypało. W rzeczywistości piękna rzeczywistość, którą sobie stworzyli była bańką pozorów i oczekiwań, która napęczniała do granic możliwości i owego wieczora pękła. Młodszy nienawidził polskich seriali, ale by przypodobać się starszemu na początku znajomości stwierdził ze nawet je lubi a później z obawy przed posądzeniem o oszustwo nie sprostował tego. Okazało się nawet ze młodszy nie do końca jest tak bardzo pasywny jak twierdził na początku i sex nie dawał mu satysfakcji. W trakcie miłosnego aktu dawał znaki starszemu licząc na to ze starszy się domyśli ze ten woli wprowadzić do lóżka coś nowego. Starszy na to miast, czego domyśleć się nie trudno nie lubił szaleństw rowerowych i jeśli już miał pojeździć na rowerku to opcjował za spokojnym parkiem o płaskiej nawierzchni. W łóżku zaś obwał się ze, jeśli poprosi o zamianę ról jego parter będzie uważał go za małomęskiego i nie będzie zaspokajał pasywnego przecież partnera.
Przypadek klasyczny. Rozwalmy go na kawałki.
1)      Od początku znajomości udawali ze coś lubią lub nie by zadowolić drugą stronę. Spełnić jej oczekiwania a przez to zatrzymać przy sobie.
2)      Jeden drugiemu stawiał oczekiwania, lub stawiali je sobie sami. Jeśli mnie kochasz to, to zrobisz! Jeśli tego nie zrobię to przestanie mnie kochać!
3)      Kłamali wpadając w spiralę niezadowolenia. Tak bardzo starali się utrzymać przy sobie partnera i zabiegać o jego miłość ze zapomnieli o SOBIE.
4)      Nie potrafili szczerze porozmawiać o swoich potrzebach na ten przykład seksualnych z obawy przed odtrąceniem, wyśmianiem czy niezrozumieniem, co wywoływało jeszcze większa frustrację.

Największy mit naszych czasów wbijany nam do główek od dzieciństwa: O miłość i aprobatę trzeba zabiegać. Tak naprawdę miłość jest w nas samych. To tak jak z zapalniczką. Gaz jest w środku. By go zapalić potrzeba tylko nacisnąć przycisk. Takim przyciskiem jest druga osoba, która rozpala w nas płomień miłości. Cała reszta to nasze oczekiwania. Ze ma być taki a taki, tyle a tyle zarabiać i tyle a tyle razy dziennie mnie przytulać. Stawianie oczekiwań to najprostsza droga do rozczarowania i jest ono wprost proporcjonalne do wielkości i ilości oczekiwań. Bądź jak zapalniczka. Jej totalnie koło zapalniczkowej dupy wisi, który palec naciśnie przycisk, czy będzie to palec azjaty, murzyna czy białasa. Bo zapalniczka nie oczekuje. Każdy palec jest w stanie rozpalić płomień, jedne szybciej drugie wolniej, czasem po kilku próbach, ale każdy się do tego nadaje. Dla zapalniczki liczy się płomień i palec, który go rozpali a jaki palec, to ustaliliśmy- obojętnie, jaki. To tak jak z nami. Do rozpalenia miłości potrzebna jest druga osoba. A to ze, jeśli nie będziesz udawał, rózowiutkiej milusiej zapaliczki z napisem love, peace and sex to nikt Cię nie rozpali to efekt wiary w lipny mit naszych czasów. Łapiesz? 
Tak, więc szanuj siebie. Jeśli nie lubisz oglądać porno to powiedz o tym partnerowi od razu. Jeśli kłamiesz już jakiś czas, tez mu o tym powiedz. Przecież nie kocha się za wspólne oglądanie porno. Może być zły ze go oszukiwałeś taki okres czasu, lecz weź pod uwagę o ile klarowniejszy i ile bardziej intymny stanie się wasz związek, nie mówiąc już o poczuciu ulgi. Jeśli partner proponuje Ci coś, co Cię rozdziera lub czego nie możesz zaakceptować powiedz mu nie. Postępuj w zgodzie z samym sobą. Rozumiem Cię kochanie, lecz musze odmówić. Podkreśl to ze po mimo odmowy nadal go kochasz. Odmowa pójścia na basen nie jest równoznaczna z odmową miłości.
Tak samo w druga stronę. Jeśli czegoś potrzebujesz najzwyczajniej poproś. Będąc świadomym ze, jeśli parter Ci odmówi nie oznacza to ze kocha Cię mniej (kolejna bzdura, nie można kochać mniej lub bardziej, kocha się po prostu i już). Popatrz o ile lepiej będziesz się czuł, gdy Twoja prośba wobec partnera nie jest podszyta oczekiwaniami na dowód jego miłości. Prosisz nie po to by udowodnił ze Cię kocha tylko, dlatego ze po prostu chcesz by udzielił Ci pomocy lub przystał na Twoją propozycję. Szanuj siebie i partnera. Kochaj go za to, jaki jest a nie, kogo udaje. Sam bądź sobą. Udając, kłamiąc, stawiając oczekiwania Twój parter kocha tą kukłę, którą zmajstrowałeś a nie prawdziwego Ciebie. To Ty zasługujesz na miłość a nie ten wytwór twoich oczekiwań i „niedomówień w związku”.

Po czym poznać ze wierzysz w mit:
Dlaczego nie mówi mi ze mnie kocha? (potrzebujesz dowodów jego miłości, a podobno miłość to czyny nie słowa…)
Dlaczego mnie nie przytula? (chodzi Ci o przytulanie, czy o przytulenie, jako dowód jego miłości wobec Ciebie?- zastanów się)
Dlaczego się nie domyśla ze…? (a co on kurwa jasnowidz?)
Dlaczego napisał pozdrawiam a nie buziaczki? (popadasz w paranoje)
Dlaczego nie odpisuje? (na kiblu robiąc kupe lub na basenie ma czatować na smsa od Ciebie z komórką przy sobie?)
Dlaczego ze mną nie rozmawia? (a rozpocząłeś rozmowę czy oczekujesz ze się domyśli ze chcesz porozmawiać?)
Dlaczego mi odmawia, gdy go o coś proszę? (bo na prawdę nie lubi latać z gołą dupą po wydmach)
Dlaczego w łóżku jest taki zimny\ pasywny\ aktywny\ nudny itp. ? (a powiedziałeś mu o tym i Szczerze o tym porozmawialiście, oczekujesz ze się domyśli, oczekujesz Kamasutry, gdy ma chory kręgosłup?)
Dlaczego tego nie robi skoro mi sprawia to przyjemność? (a jemu tez sprawia to przyjemność czy jest to dla niego mordęga, oczekujesz dowodu jego miłości i sprawiania Ci przyjemności poprzez jego poświęcenie się?)
Dlaczego kłamie? (stawiasz mu wymagania, których jeśli nie spełni dostaje po uszach wiec woli odwlec baty na później i kłamie, lub boi się Cię zawieść i myśli ze przez to przestaniesz go kochać?)
Dlaczego gapi się na innych? (to ze jest najedzony nie oznacza ze nie wolno przeglądać mu menu, przecież kocha Ciebie a nie jakiegoś przychlasta z ulicy, na którego się zagapił a którego przecież nawet nie zna, może miał fajna kurtkę, spodnie a Ty dorabiasz sobie ideologie?)
Dlaczego nie chce ze mną pojechać, pójść do…? (może woli spędzić wieczór w kapciach przy lampce wina, bo jest zmęczony i woli unikać hałasu, szanuj jego decyzję i postaw się w jego sytuacji oraz najzwyczajniej w świecie zapytaj o przyczynę jego decyzji)
Dlaczego się przy tym upiera? (twoja decyzja z perspektywy czasu może być tragiczna w skutkach i może chce Cię uchronić przed konsekwencjami, rozumiesz to czy po prostu żądasz uległości i przystania na Twoją ofertę, jako dowodu zaufania i miłości?)
 

niedziela, 27 czerwca 2010

sex, sex, sex

Dziś poruszymy jeden z istotniejszych tematów. Mianowicie SEX. Tak tak moi drodzy. Dziś sformatujemy sobie pojęcie sexu i podejście do tej jakże przyjemnej czynności.

Większość z nas gejów ma w głowie 2 główne schematy percepcji sexu:
  1. sex jest czym wspaniałym i wyjątkowym, wyraża nasze uczucia dlatego sexić się możemy tylko z kimś kogo kochamy. Sex się celebruje, powolnie smakuje, niczym łyżeczkę czerwonego kawioru z jesiotra. Sex bez miłości to puszczanie się. Darkroom to ich sexualny antychryst. Tacy geje często są niedostępni (typ: patrz, ale nie dotykaj), trzymają się schematów i jeśli ktoś się im podoba to nie pójdą z nim do łóżka wtedy gdy maja na to ochotę tylko wtedy kiedy będzie to „stosowne” bo: „co on sobie o mnie pomyśli, ze łatwy jestem, ze się puszczam”. Ponadto o sexie się za wiele nie rozmawia, pornosy są dla jakiś niewyżytych zboczeńców, a erotyczne zabawki już w ogóle nie mieszczą się im w głowach. Tłumią swoją sexualną energię chcąc być uważanymi za normalnych w swoim otoczeniu podczas gdy owemu otoczeniu często daleko jest do świątobliwości. Tłumiona energia (jądrowa ;) zawsze znajdzie gdzieś swoje ujście, a że najczęściej przy alkoholu puszczają wszelkie uszczelki, osoby takie po kilku głębszych odkrywają w sobie niepohamowana dzikość i głód sexualny co nie zawsze kończy się heapy endem. Po porannym kacu moralnym nakładają sobie ponownie szlaban na sex i koło się zamyka. Nie trzeba już wspominać o konsekwencjach zdrowotnych takiej polityki sexualnej.
  2. Sex to narzędzie do uzyskiwania rozkoszy. Jak to się mówi ręką chuja nie oszukasz a przecież do darkroomu jedzie bezpośredni tramwaj spod domu. Po co własną łapkę fatygować. W szkole lub na studiach coś nie poszło, lecę odreagować. Ponadto geje traktujący sex w tak instrumentalny sposób maja wysoką potrzebę akceptacji i niskie poczucie własnej wartości. Wydaje im się ze jak ktoś ich przeleci to będą fajniejsi, ktoś przecież zwrócił na mnie uwagę! Ło matko i jeszcze przecież byłem mu potrzebny by mu obciągnąć! Jestem taki niezastąpiony i cool! Każdy kolejny facet to trofeum codziennie polerowane i starannie ustawiane w szklanych gablotkach w ich głowach. Sex ogranicza się do aktu orgazmowego. Jeśli jakiś facet nie dał mi zajebistego orgazmu to kiepski z niego kochanek i nie ma co w niego inwestować. Poza tym jestem przecież młody. Muszę realizować swoje fantazje bo jak się zakocham, będę w związku to już przecież nie będę mógł kosztować radości swobodnego sexu. Ta polityka sexualna również sieje nie małe spustoszenie.

Nie trzeba być sexuologiem by wiedzieć ze obydwie historie choć momentami przejaskrawione są lipne. Zupełnie wadliwe i robią nie mały bigos w naszym życiu przy ich zastosowaniu. Więc co jest „prawidłowe”? Dla każdego coś innego bowiem każdy z nas jest inny, każdy ma iny temperament, potrzeby i fantazje. Ważne jest by nie przesadzać. Zarówno ze swobodą jak i z świątobliwością.
Jeśli jesteś sam, to dlaczego masz sobie odmawiać przygodnego sexu. Jesteś w klubie ktoś Ci się spodobał, rozmawia Ci się z nim do rzeczy i kręci Cie niepomiernie tak ze aż płoniesz. Zaproś go na wieczorną herbatkę! (po drodze nie zapomnijcie zaopatrzyć się w gumki!! ;) Korzystaj, skup się na przyjemności. Pozwól sobie na sexsulany egoizm. Jeśli chłopak przy bliższym poznaniu okaże się z tych nie bardzo Ci odpowiadających, cóż przynajmniej w łóżku było miło. Kumpli nigdy nie za wiele. Jeśli, okaże się że kroi się na fajowy związek obydwaj będziecie zaskoczeni tym co jeszcze możecie odkryć w łóżku. Bo przecież jeśli traktujesz kogoś poważnie skupiasz się w pościeli na nim a nie na sobie. Zatem przechodzicie w inny wymiar sexu. Seksu wzajemnego. Nie leżycie na wyrku obok siebie, tylko razem :) Pozwólcie sobie też na fantazjowanie. Może masz ochotę by ostro zerżnął Cię policjant? Może lubicie plenery? To już do sex shopu, lub do second handu po kostium po drodze spray na komary i udanej zabawy! Nie tłamś w sobie energii sexualnej! Lubisz pornose bo Cię kręcą? Oglądaj do woli! Bo to niemoralne? A kto tak powiedział? Pewnie jakiś jebany heteryk z filmoteką lepszą niż archiwum New-mana czy Gejzera. Lubisz orgie? Na prawdę kręci Cie sex w grupie? Spróbuj! Zawsze możesz się przecież wycofać. Nic nie tracisz, oczywiście jeśli wszyscy będą odpowiednio zabezpieczeni i reguły gry z góry będą jasne i ustalone. Opanowana sexualna dzikość jest jak najbardziej wskazana. Nie pieprzenie się co godzinę z kimś innym w obskurnej melinie, bez gumek, bez odpowiedzialności. Wszystko jest dla nas gejów dozwolone w sferze sexualnej z jednym zastrzeżeniem. Z UMIAREM. Zatem idź dziecię moje, znajdź sobie kogoś i daj się porwać czystej i wspaniałej energii jądrowej ;)
No już już!

sobota, 29 maja 2010

słowa, słowa, słowa...

Zgodnie z obietnicą dziś ja i Ty poruszymy temat werbalnych indykatorów zainteresowania. Co znaczy sformułowanie werbalne indykatory zainteresowania? Nic więcej ani mniej niż to, czym są słowa i wypowiedzi absztyfikanta, który kolokwialnie pisząc „leci na Ciebie”. Musisz się jednak mieć na baczności, bowiem jak rzecze stare przysłowie: tam gdzie zaczynają się słowa kończy się prawda, werbalne indykatory zainteresowania dają nikłą gwarancję zainteresowania Twoją osobą. Traktuj je, więc bardziej, jako dodatek do wcześniejszych postów.
A wiec, co do nich zaliczamy:

- jak reaguje na propozycję spotkania- jeśli szuka wymówek, (jestem zajęty, mam wizytę cioci, gosposia czeka na wypłatę) sygnał jest klarowny. Zasada jest prosta- jeśli chce się spotykać to zawsze znajdzie sposób i nie będzie kręcił.

- komplementy- brak komplementów może oznaczać, ze nic do Ciebie nie czuje, bo nawet przyjaciele od czasu do czasu rzucają sobie miłe uwagi. Jednak niewielka ich ilości może być podyktowana jego nieśmiałością. Jeśli komplement dotyczy Twojego charakteru, sposobu życia, umiejętności oznacza ze wizualizuje sobie obrazy związku z Tobą. Jeśli dotyczą twarzy wizualizacje w jego głowie dotyczą całowania i przytulania, oraz generalnie „grzecznego” kontaktu fizycznego. Gdy komplement tyczy się Twojego ciała- tego tłumaczyć chyba nie muszę :).

- treść przekazu SMSów- zwykły uśmieszek typu :) lub :D jest dosyć neutralny, jednak całusek :* to już dosyć jednoznaczny przekaz.

- okazywanie odrobiny zazdrości- gdy gdzieś wychodzisz, a już zwłaszcza, gdy jesteś umówiony z kumplem (!) on zarzuca Cię pytaniami: gdzie idziecie, kim on dla Ciebie jest, jak długo tam będziecie, co będziecie robić. To logiczne, po prostu boi się ze ktoś może mu sprzątnąć sprzed nosa takiego super faceta jak Ty. Jeśli takich pytań nie zadaje jesteś mu najzwyczajniej obojętny.

- sposób przekładania spotkań- każdemu się zdarza ze coś nagle wpadnie w grafik i wymaga gwałtownej zmiany planów. Przyjrzyj się jak się tłumaczy. Jeśli nie podaje alternatywnego terminu lub rozwiązania, zero konkretnego przekazu wszystko jasne. Jeśli zaś proponuje przełożyć spotkanie na później, podaje konkretna datę i, lub godzinę lub prosi Cię o podanie dogodnego terminu a on się dostosuje oznacza to nie tylko to ze traktuje Cię poważnie, ale i również ze szanuje Twój czas.

- najzwyczajniej w świecie zadaje pytania- lecz nie typu, co jadłeś dziś na śniadanie. Pyta się o Twoje plany na przyszłość (sprawdza czy są kompatybilne z jego), jak długo jesteś sam (sprawdza jak bardzo jesteś wygłodniały i czy wylizałeś się już po ostatnim rozstaniu), jaki typ chłopaka Ci się podoba (sprawdza czy jest w obrębie Twoich kryteriów), jakie są Twoje zainteresowania (jeśli on uwielbia skakać ze spadochronu i kapać się w Bałtyku w środku zimy, a Ty lubisz ckliwe romanse w kapciach z kotem na kolanach to związku z tego nie będzie).

- przedłuża moment rozstania- przebywanie z Tobą sprawia mu przyjemność, nic, więc dziwnego ze nie podoba mu się perspektywa rozstania z Tobą. Przy rozstaniu lekko smutnieje i pyta, kiedy zobaczycie się ponowie. Jeśli zaś rozstaje się z Tobą na zasadzie: „muszę spadać, to na razie, zgadamy się”, to prawie pewne ze traktuje wasza relację czysto koleżeńsko.

- rzutuje na przyszłość- np.: „jak spotkamy się następnym razem to pójdziemy do tej nowej knajpy.” Chce Cię po porostu dalej poznawać a poprzez to łączyć swój czas z Tobą.

- ogólna kultura językowa- nie nadużywa przekleństw (no chyba ze robi to na Tobie wrażenie), unika tematów, które mogą prowadzić to konfliktu, nie wtrąca się w pół zdania, uważnie słucha nawet, jeśli opowiadasz o rewelacyjnych poczynaniach swojego chomika.

Pamiętaj ze werbalne indykatory zainteresowania nie dają całkowitej pewności co do zainteresowania absztyfikanta Twoją osobą. To co mówimy często jest podyktowane tym w jakim środowisku się obracamy, od naszej interpretacji słów oraz naszych indywidualnych charakterów.

niedziela, 9 maja 2010

Ma chrapkę? A może wymioty?

Zycie pisze różne scenariusze. Czasem spotykamy facetów, którzy mają tak niską samoocenę lub kosmicznie boją się rozczarowania, że w ich głowie widnieje tylko jeden schemat: „nikomu się nie podobam i wszyscy mają mnie w d….”. Być może nawet Ty jesteś takim chłopakiem. Jeśli tak ten wpis skierowany jest właśnie do Ciebie. Osoby takie nie są w stanie prawidłowo rozpoznać, że wpadły komuś w oko. W efekcie przegapiają miliony okazji by stworzyć z kimś wspaniałą relację.
Oczywiście by świat był barwniejszy i ciekawszy istnieje tez drugi typ faceta stojący w opozycji do Pana nikomu się nie podobającemu. Nawet neutralne sygnały odczytuje on jako znak, że się komuś spodobał (syndrom Johnnego Bravo). To efekt narcyzmu i zbyt wysokiej samooceny.
Aby uniknąć obu lipnych zachowań warto poznać znaki, po których na pewno poznasz, że jest Tobą zainteresowany. Jest to o tyle ważne iż może się zdarzyć, że facet któremu poświęcasz mnóstwo czasu, kasy i wysiłku a on z grzeczności lub by Cię nie urazić nie będzie potrafił w klarowny sposób dać Ci do zrozumienia że go nie interesujesz. Takie osoby mają często w głowie konflikt wewnętrzny. Sprawę można załatwić szybko i bezboleśnie dla obu stron, gdy poznasz werbalne i pozawerbalne znaki zainteresowania.

Stare gejowe przysłowie mówi: poznasz rozochoconego po czynach jego. Zatem ważne jest byś zwrócił uwagę na pozawerbalne wskazówki, które daje absztyfikant (często nieświadomie) zainteresowany Twoją osobą.

- odległość między wami- Twoja strefa osobista to 30 cm wokół Twojego ciała. Jeśli nagminnie ją przekracza np. pochylając się nad laptopem niby to tylko coś pokazując na ekranie to jest Tobą zainteresowany. To samo jeśli poprawi Ci kołnierzyk od koszuli który niby to przypadkiem niesfornie się zagiął. Jeśli jednak masz wrażenie jakbyś był zamknięty w kryształowej kuli a on trzyma się zawsze metr od Ciebie, wszystko jasne.

- podtrzymanie kontaktu- proponuje spotkania? Czy są one bezinteresowne? (nie po to byś podreperował mu golfa bo w warsztacie drożej). Jak często chce się spotykać? Pisze? Dzwoni? Pyta jak się czujesz i czy czegoś Ci przypadkiem nie potrzeba? Chłopak wpadł po uszy :)

- ton głosu podczas rozmowy- tak już jesteśmy skonstruowani że gdy przetwarzamy emocje i uczucia wpadamy w tak zwany stan kinetyczny a w nim znacząco obniża i uspokaja nam się głos. Jeśli mu się spodobasz ton jego głosu będzie niski i harmonijny, czasem nawet melodyjny.

- wchodzi we wspólna energię seksualną- gdy rzucasz jakiś pikantny kawał, lub uwagę on to podłapuje i ciągnie figlarny temat?  Czy może czuje się skrępowany i zmienia ucieka od tematu szybko schodząc na pogode?

- jego wygląd- na dejta przychodzi uczesany i pachnący w schludnym ubraniu? Czy może w dresie z włosami w totalnym nieładzie którym przydał by się niezwłoczny kontakt z grzebieniem i szamponem?

- pretekst do spotkań- spotykanie się z Tobą jest dla niego celem samym w sobie czy może kolejnym punktem w planie dnia zaraz po zakupach a przed wizytą u dentysty?

- uśmiecha się- uśmiech często o niczym nie świadczy jednak mimo to jest oznaką wyrażenia sympatii. Śmianie się w Twojej wtopy, potknięcia się (mowa o śmianiu się nie nabijaniu) a zwłaszcza obracanie tego w żart nawet, jeśli było to wyjątkowo żenujące jest wyraźnym sygnałem, że mu zależy.

- miejsce spotkań- cały czas spotykacie się na mieście? Czy może zaprasza Cię do siebie lub proponuje spotkanie w ustronnymi miejscu gdzie możecie swobodnie przekroczyć intymną granicę gdzie nikt nie zauważy jak namiętnie się całujecie? Jeśli nie ma ochoty na kontakt fizyczny to oczywiste, że traktuje Cię bardziej jako kumpla niż potencjalnego partnera.

- wzrok- jeśli jesteś w stanie rozpoznać kurwiki w jego oczach punkt dla Ciebie. Jeśli nie, wystarczy byś zauważył czy ma rozszerzone źrenice. Zwróć też uwagę czy utrzymuje kontakt wzrokowy. Jeśli wasz wzrok spotyka się jakoś tak mimochodem a on często Ci się przygląda, znaczy ze coś jest na rzeczy.

Istnieją również inne sposoby by poznać, że on „leci” na Ciebie. Lecz o tym w następnych postach.

środa, 7 kwietnia 2010

Kilka ważnych i prostych prawd

           1.Jeśli podobasz się facetowi na prawdę trudno to popsuć.
Samotny dotąd facet, który, zakochał się w Tobie ma klapki na oczach. W jego mniemaniu nie masz wad, lecz same zalety. Możesz łatwo to poznać po ilości wysyłanych smsów, maili, zostawionych widomości na gg, czy choćby chęci spędzania każdej jego wolnej chwili z Tobą. Naprawdę ciężko jest to schrzanić! Możesz być pasztetem z dredami na łonie, nosem jak Juliusz Cezar a i tak się od niego nie opędzisz. Korzystaj wiec!

2.Jeśli nie jest Tobą zainteresowany to:
A. Zawsze można to zmienić- wystarczy by przeżywał w Twoim towarzystwie i poprzez Twoją osobę tzw „uczucia mocne” jak np. euforia, pokój, radość. Mówimy oczywiście o emocjach POZYTYWNYCH! Będziesz kojarzył mu się z owymi pozytywnymi emocjami i automatycznie będzie chciał przebywać w Twoim towarzystwie jak najwięcej. Będzie do Ciebie lgnął, a nawet odwdzięczał się, gdy pojmie, że dajesz mu pozytywne stany emocjonalne bezinteresownie (nie musi wiedzieć ze chcesz go uwieść).
Innym sposobem jest częste przebywanie ze swoim wybrankiem. Jeśli będziesz często pojawiał się w jego życiu (bez przesady by nie przerodziło się to w nękanie) staniesz się jego częścią. Gdy nagle znikniesz w jego życiu pojawi się pustka, a najprostszym sposobem by ją zapełnić jesteś Ty sam. Najlepsze efekty daje subtelne łączenie obu sposobów.
            B. Daruj sobie. Skoro nie jest zainteresowany widać nie jest gotowy, nie jesteś w jego typie a może cierpi po ostatnio zakończonym związku itd. itd. Cholera go wie- szkoda czasu. Następny proszę!

            3. Jeśli zwleka ze wspólnym życiem wiej.
Zawsze znajduje pretekst by na następny rok odłożyć decyzję o wspólnym zamieszkaniu? Zawsze i wszędzie obsesyjnie udaje heteryka, więc nie znasz jego znajomych, każde święta i sylwestra spędzacie osobno a w środku nocy w po środku puszczy nie możesz liczyć choćby na cmoknięcie w policzek? WIEJ.

            4. Traktuje wasz związek poważnie, gdy:
A. Nie ukrywa Cię przed światem. Znasz jego znajomych, może nawet i rodzinę. Zabiera Cię ze sobą na wypady do klubu czy pubu. Dowiadujesz się, że z kimś o Tobie rozmawiał i mówił o Tobie jako swoim partnerze.
B. Nie wstydzi się Ciebie. Nocuje u Ciebie i gdy dzwoni zatroskana (uświadomiona) siostra czy mamusia nie mówi: „nie jestem w domu, zadzwonię później”. Nie musi mówić, że aktualnie leży nagi w Twojej pościeli, ale zwrot: „Jestem u (tu wstaw swoje imię)” jest już jak najbardziej w porządku. Gdy jedziecie na wakacje on nie mówi, że jedzie gdzieś i z kimś, tylko odpowiada konkretnie, że jedzie z swoim facetem do np. Wiórkowa. Spotykacie na ulicy jego gayfriendly znajomych i przedstawia Cię jako swojego chłopka. Jeśli idziecie do restauracji to nie kryje się z Tobą po najgłębszych i najciemniejszych salach.
C. Mówi magiczne słowo „MY”.
To chyba jeden z najważniejszych znaków. Jeśli używa słowa mi i nie chodzi mu aktualnie o najlepszą przyjaciółkę czy kumpli. Masz się, z czego cieszyć. Niektórym słowo „My” ciężko przechodzi przez gardło nawet po rocznym stażu w związku. Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy zdaniami: „Przyjdę do was ze swoim chłopakiem” a „Przyjdziemy do was Kleofasem/ Ambrożym/  Bogumiłem.      
   
      5. Gdy facet jakoś umyka do fizyczności- wiej. Gdy pcha się w pościel- wiej.
Romantyczny wieczór, gwieździsta noc, odprowadza Cię do domu, proponujesz mu by wszedł (oficjalnie na herbatkę), a on odmawia zasłaniając się mamusią, psem, boreliozą chomika. Zimowy wieczór, on mieszka na drugim końcu miasta, śniegu po pachy, mróz -10 a on mówi, że lubi samotnie spacerować zimowymi wieczorami? To już N-ta z kolei randka i nic. Zawsze kończy się tylko na gorących pocałunkach, a może nawet nie? Zawsze chyłkiem czmycha z Twojej sypialni? Unika dwuznacznych pozycji, gdy się wygłupiacie lub choćby oglądacie TV? Minęło już ponad 10 randek i chcesz wejść z nim na drogę fizyczności by pchnąć „związek” dalej a on ucieka? Facet ewidentnie ma jakieś problemy. Może się krępuje swojego ciała, może ma blokady psychologiczne? Jeśli facet jest tego wart (czytaj spisuje się na celujący brak tylko seksu) porozmawiaj z nim delikatnie. W takim przypadku zalecane jest albo by dać sobie spokój lub, jeśli starczy Ci sil i samozaparcia próbę uleczenia chłopaka.
Co się tyczy drugiego przypadku chyba nie trzeba wiele wyjaśniać. Gdy pakuje się w pościel już na pierwszej randce nie wróży to nic dobrego nie mówiąc już o szacunku do Twojej osoby. Jeśli chłopak rąbie, co popadnie znaczy, że boi się intymności lub ma inne problemy. Dla własnego zdrowia, (kto wie, jakiego syfa złapał wczoraj w krzakach) daruj sobie amory takiego absztyfikanta.

6. Ku pocieszeniu-, gdy Cię zdradził nigdy z nim nie będzie.
Nie mam krzty litości dla żałosnych ciotek rozbijających związki. Jednak ciotki te jakby nie patrzeć już od samego początku startują z pozycji szmaty wiec trudno jest by kiedykolwiek zajęły miejsce równe Tobie. W końcu zawsze były tyko szmatą nawet, jeśli przyjemnie było się w nią wycierać. Oczywiście zdarzają się wyjątki. Są to jednak wyjątki tak rzadko spotykane, że tylko potwierdzają szmaciana teorię.

            7. Rutyna niczym kiler niespodzianka.
Związek zbudowany nawet na najsolidniejszych postawach, stworzony przez osoby wydawać by się mogło dla siebie powołanych, niczym domek z kart może zdmuchnąć Pani Rutyna. Zabija i nie zna litości. Dlatego gdy w Twojej głowie choćby przez ułamek sekundy pojawiła się myśl, iż nudzisz się w związku a swojego partnera znasz już na wylot znak ze czas działać. Może weekendowy wypad w góry albo nad jezioro tylko we dwoje? Sex w galerii handlowej lub wizyta w sexshopie? Mega impreza dla wszystkich znajomych? Może czas na przeprowadzkę lub zmianę umeblowania? Wszystko jest dobre, byle by nie tkwić w marazmie i nie zadusić się kurzem, który na was osiadł.

niedziela, 7 marca 2010

Kreator idealnego partnera.

Każdy z nas marzy o idealnym facecie, który będzie robił dla Ciebie to czy tamto, będzie taki czy inny. Jednak ilu gejów na świecie tyle gustów i guścików, co do wyobrażeń o idealnym facecie. Wiadomo ideały nie istnieją, lecz chodzi przecież o to by do tego ideały dążyć.

Pewnego słonecznego dnia spotkałem się z pewnym nader uroczym chłopcem. Ani to była randka ani zwykłe spotkanie. Przesiadując w ogródkach pubu ogrzewani promieniami słońca i popijając któreś z kolei piwo z sokiem imbirowym rozmowa zeszła na temat idealnego faceta. Wówczas chłopak zapytany o swój ideał odpowiedział: Byle by nie straszył. Niskie wymagania- odparłem. Czyli pijak lubiący podnieść od czasu do czasu rękę na partnera tez je spełnia o ile jest w miarę atrakcyjny. Na  te słowa chłopak roześmiał się. Oczywistym dla niego było, że z pijakiem i sadystą by się nie związał. Jednak w miarę rozwoju rozmowy, okazało się, że nie wie, jaki tak naprawdę miałby być partner, którego szuka. Na pytania typu:, Jaki powinien być wobec Ciebie? Jakimi wartościami kierować się w życiu? Jaką powinien mieć urodę? Odpowiedzieć nie potrafił. Zadałem mu wtedy jedno ostatnie w tamtym dniu pytanie: Jak chcesz znaleźć super faceta i stworzyć świetny związek skoro nawet nie wiesz, co Ci odpowiada i kogo szukasz?    

Takie zachowanie przypomina mohera, który codziennie rano migruje do marketu a następnie lumpeksu czy na targ i tak naprawdę nie wie, co chce kupić, bo w gruncie rzeczy wszystko, co potrzebne ma a jednak czegoś mu brakuje. Czym kończy się taka migracja? Oczywiście zakupem bubla na ruskim targu, który po tygodniu zakurzy się w kącie.

Wchodząc do kwieciarni trzeba wiedzieć, jakie kwiatki będą nam odpowiadały. Róże są piękne, ale nie pachną mocno i trzeba się liczyć z tym, że możesz się pokłóć. Więc jeśli stawiasz na piękną i mocną woń a przy tym masz delikatne dłonie- odradzam. Stokrotki zaś, co prawda tchnące wiosenną świeżością są niezwykle delikatne i wymagają uwagi. Zatem jeśli lubisz sporty ekstremalne czy szybkie życie stokrotka padnie szybciej niż stonka po oprysku. Zatem by dopasować do siebie idealny kwiat musisz się kierować pewnymi preferencjami. A o te musisz zapytać osobę do tego najodpowiedniejszą- siebie samego.  



Usiądź wygodnie w fotelu, weź kilka głębokich oddechów. Pomyśl o czymś bardzo miłym. Zapnij pasy i lecimy:





Spytaj swojego penisa, o czym marzy. Tak- dokładnie. Skup się na jego główce, na jadrach, czuj je. Teraz niczym w filmie z jakością HD i dźwiękiem Dolby surrand wykreuj swojego króla erotyki. Pozwól swojemu penisowi zabawić się w architekta i dekroatora. Zmieniaj rozmiar klaty, wielkość członka czy zwisu jąder. Wygląd dłoni, ust i tak dalej i tak dalej. Zobacz jak wygląda, jak się porusza, jak błyszczy się jego zgrabna pupa. Niech stanie się Twoją prywatną porno gwiazdą.

Fazę pierwszą uznajemy za udaną, gdy zakończy się ona Twoim uwypukleniem w spodniach.





Skup się teraz na uczuciach i emocjach. Masz już w głowie obraz super ciacha, na którego rzuciłbyś się gdyby tylko był realnym bytem. Teraz spytaj swojego serca, jakiego partnera pragnęłoby pokochać. Może małego i niezaradnego chłopca o duszy artysty? Zatem w rękę wciśnij mu pędzel lub pióro, na twarzy klika plam od farbki lub atramentu i niewinny uśmiech. A może chłodnego i męskiego z gorącym sercem? Niezależnego i odpowiedzialnego opiekuna? Pan adwokat w garniturze prosto z salonu pierre cardine, piekący dla Ciebie domowe ciasto i odbierający Cię codziennie ze szkoły czy pracy. Pedanta, mocno stąpającego po ziemi z wielkimi ambicjami? Przepisów jest wiele, ale Twoje serce wie, który jest dla Ciebie najlepszy. Wsłuchaj się w śpiew swojego serca i zaufaj mu, ono Cię nie zawiedzie. Nie śpiesz się. Gdy będziesz gotów przejdziemy do ostatniej fazy.





Teraz skupmy się na umyśle. Umysł to kalkulator. Liczy czy coś mu się opłaca czy nie, robi nieustającą listę zysków i strat. Zapytaj, więc co musi mieć Twój facet.

Np. musi być ambitny. Pracownik naukowy to już coś, za to chłopaczek bez matury męczący się w zawodówce na kasjera sprzedawcę nie wróży szałowiej kariery. Może być oczywiście na odwrót, może jego wygórowane ambicje będą Cię męczyć. Wszystko zależy od Ciebie.

Zastanów się nad nałogami-, jeśli nie palisz i jesteś oszczędny, partner spalający paczkę dziennie i pijący kosmicznie drogie wina nie koniecznie dobrze smakujące wpędzi Cię do grobu.  Zaradność finansowa- to, że sam zarabia, a nie jest wiecznie na bezrobotnym dobrze o nim świadczy, znaczy, że sobie radzi a z drugiej strony nie będziesz musiał mu, co chwile pożyczać na „drobne wydatki” i jest obietnicą lepszego życia w przyszłości. Sposób żywienia- może teraz jest szczupły, ale objadając się codziennie rodzinnymi kubełkami skrzydełek z KFC za kilka lat może nie zauważyć własnego penisa we wzwodzie. Umysł będzie Ci mówił o jego zachowaniu i usposobieniu społecznym.



Ważne jest by przy wyborze partnera kierować się wszystkimi trzema elementami. Na pewno spotkałeś facetów, którzy kierowali się tylko genitaliami odrzucając podszepty umysłu i serca, ( to Ci tak zwani- cichodajce, których można spotkać w każdym darkroomie ) lub takich, którzy odrzucali głos swych genitaliów, przez co ich życie erotyczne przypominało nekrofilie a słuchali tylko głosu serca ( wiązali się przez to np. z narkomaniami ). Tylko synchronizacja tych  trzech elementów, które powinny ze sobą współpracować pomogą Ci stworzyć związek na najwyższym poziomie.   



piątek, 8 stycznia 2010

Blokady wewnętrzne



Chciałbym ale…
Czas mija, kolejne wakacje czy urlop spędzasz samotnie, a kandydaci przechodzą Ci koło nosa, bo nie miałeś odwagi odwzajemnić ich spojrzenia, uśmiechu a nawet do nich podejść. Możesz sobie co prawda dalej zgrywać zaczarowanego księcia, czy siedzieć w swej jaskini jak smok. Z czasem dojdzie do Ciebie że zgodnie z bajkowymi zasadami smoki są mordowane przez fanatycznych rycerzyków a sposobem na zaczarowanego księcia jest pocałunek księżniczki, a nie drugiego księcia. Przecież nie chcesz tak żyć! Do dzieła więc! Najpierw rozpraw się z negatywnymi programami w swojej głowie. Na oglądałeś się pewnie durnych amerykańskich komedii lub filmików na youtube kreujących stereotyp iż gejowska miłość zawsze jest trudna i nieszczęśliwa. Naczytałeś się głupot, a znajomi albo rodzice dołożyli resztę. Każdy gej jest wspaniałym człowiekiem (nie mówiąc już o jego gay- wyjątkowości) i zasługuje na równie wspaniałą (i wyjątkową) miłość, a zwłaszcza Ty. Widzisz gdzieś potencjalnego kandydata i zamiast działać myślisz o tym że nie wiesz co powiedzieć. Im więcej myślisz o tym co powiedzieć tym większą masz pustkę aż potencjalny kandydat znika nim zdobędziesz się choć na wysłanie kolegi. Kompletne banały typu: „Czy my się przypadkiem nie znamy?”, albo „Masz piękne oczy, czy mogę patrzeć na nie przez ten wieczór?” są po pierwsze sztuczne a po drugie zadowolą tylko mało wybrednych facetów. Inteligentny i dojrzały mężczyzna prychnie na to pogardliwie, chyba że wyglądasz jak trzech misterów świata w jednym. Ponieważ jest to mało prawdopodobne, musisz go czymś zaciekawić. Najłatwiej zagaić rozmowę tematycznie. Interesujący mężczyźni nie bywają na otwarciu sklepu z bielizną czy na promocji dezodorantów w Rossmanie, wyzwanie będzie więc odpowiednio większe. Powinieneś być przygotowany. Przed wernisażem wykuć życiorys artysty, przed spektaklem poczytać coś o jego przesłaniu i reżyserze. Zasada jest taka, że mądre pytanie rzucamy na sam początek a dalej postępujemy stosownie do jego reakcji. Jeśli okaże się być profesjonalistą w dziedzinie jak najszybciej zejdź z tematu by się przypadkiem nie skompromitować i by się nie nakręcił bo zejście z tematu będzie jeszcze trudniejsze. Lub jeśli jesteś inteligentny i czujesz że się tym pasjonuje daj mu się powymądrzać. Słuchaj, patrz na niego z zachwytem i zaciekawieniem, a od czasu do czasu zadaj jakieś pytanie podtrzymujące wywód. Niemniej nie udawaj idioty, masz być tylko odrobinę głupszy od niego i to tylko w tej jednej dziedzinie. Jeśli trafisz na palanta potraktuj go jak ćwiczenie a na koniec albo zejdź na jakiś płytki temat bądź zacznij rozmowę w której nie będzie się orientował i męcz go nim tak długo aż sam wypadnie z tematu i zwieje. Istnieje też bardzo pożądana opcja iż facet okaże się nad wyraz normalny, błyskotliwie odpowie na zadane pytania a później zgrabnie zmieni temat rozmowy na miły dla was obojga.

Co on sobie o mnie pomyśli…
To zależy do tego czego się nauczyłeś z tego co już przeczytałeś. Może pomyśli że jesteś nieśmiały, a może że jesteś psem na kasę, albo wyrywaczem cudzych facetów? Lub że jesteś fantastycznym, interesującym facetem, z którym się wspaniale rozmawia. Jeśli nadal masz obawy cofnij się do pierwszego rozdziału i przeczytaj wszystko dokładnie jeszcze raz. Pozbądź się obaw. I jeszcze jedno. Zdecydowanie zapomnij o wysuwaniu debilnego i służalczego pytania charakterystycznego dla skretyniałych szesnastolatków: ”Co Ty sobie teraz o mnie pomyślisz?”. Daje głowę że, znakomita większość facetów (w tym nawet ja) nienawidzą tego pytania. To tak jakbym poprosił Cię o to byś nie myślał o różowym słoniu biegającym po niebieskiej trawie. Pomyślałeś. Tak samo po zadaniu takiego pytania facet na pewno pomyśli o Tobie źle. Nie udawaj skromnego prawiczka, przecież i tak nim za pewne nie jesteś a on i tak w to nie uwierzy. Bądź sobą.    

Boję się do niego podejść…
Tutaj skutecznym sposobem są wizyty u terapeuty, lecz metoda ta ma to do siebie ze jest droga i zanim uzyskasz pewność siebie na Twojej głowie pojawią się już siwe włosy (lub co gorsza ich brak). Co masz właściwie do stracenia? Po prostu zrób to. Albo facet okaże się fajny i zainteresowany, jeśli okaże się Panem SNG zastosujesz nega, a jak będzie pospolitym przydupasem potraktuj go jako ćwiczenie. Jeśli na samą myśl o podejściu do niego aż Cię skręca zalecam rozluźniacze. 50 wódki w czystej postaci (oczywiście wypita duszkiem) zadziała bardzo szybko, nie napełnia pęcherza, nie farbuje zębów i nie odbija się bąbelkami. Zaraz po tym KONIECZNIE ale to KONIECZNIE pożuj najmocniejszy miętowy cukierek, nie możesz przecież zionąc wódką.

Nie wiem, czy jest sam…
Z jednej strony to bardzo dobrze ze to Cię martwi. Musisz ustalić jego faktyczny status. Miej się na baczności. Niech nie zmylą Cię pozory. Może przystojniak z którym przeszedł to jego najlepszy kumpel, a może służbowa znajomość? A może przyszedł sam bo jego facet został w domu? Przed przystąpieniem do natarcia najlepiej to delikatnie sprawdzić poprzez wychwytanie strzępek rozmów lub znajomych którzy go znają.

Chyba nie mam szans…
Dlaczego w ogóle tak myślisz? Przecież miałeś już kiedyś faceta, więc szanse na zdobycie nowego na pewno masz. Jeśli nie, to zgadnie z zasadą iż każda potwora znajdzie swojego amatora również masz szanse. Nawet jeśli super facet nie okaże się być Tobą zainteresowany to przecież tylko i wyłącznie jego wina. Może jest zajęty lub kręcą go tylko napakowani faceci typu ABS (absolutny brak szyi), a może go po prostu onieśmielasz potrzebuje trochę czasu by się przełamać. Stoi przed Tobą w koszuli piere carde, emanuje pewnością siebie, światowym obyciem i to Cię tak przeraża? Popatrz na niego jeszcze raz i wyobraź sobie że stoi w pończoszkach na wysokich szpilkach, albo ze ma na sobie białe legginsy, niebieską czapeczkę i z ananasem w tyłku tańczy lambadę. Nadal się go boisz?