piątek, 8 stycznia 2010

Blokady wewnętrzne



Chciałbym ale…
Czas mija, kolejne wakacje czy urlop spędzasz samotnie, a kandydaci przechodzą Ci koło nosa, bo nie miałeś odwagi odwzajemnić ich spojrzenia, uśmiechu a nawet do nich podejść. Możesz sobie co prawda dalej zgrywać zaczarowanego księcia, czy siedzieć w swej jaskini jak smok. Z czasem dojdzie do Ciebie że zgodnie z bajkowymi zasadami smoki są mordowane przez fanatycznych rycerzyków a sposobem na zaczarowanego księcia jest pocałunek księżniczki, a nie drugiego księcia. Przecież nie chcesz tak żyć! Do dzieła więc! Najpierw rozpraw się z negatywnymi programami w swojej głowie. Na oglądałeś się pewnie durnych amerykańskich komedii lub filmików na youtube kreujących stereotyp iż gejowska miłość zawsze jest trudna i nieszczęśliwa. Naczytałeś się głupot, a znajomi albo rodzice dołożyli resztę. Każdy gej jest wspaniałym człowiekiem (nie mówiąc już o jego gay- wyjątkowości) i zasługuje na równie wspaniałą (i wyjątkową) miłość, a zwłaszcza Ty. Widzisz gdzieś potencjalnego kandydata i zamiast działać myślisz o tym że nie wiesz co powiedzieć. Im więcej myślisz o tym co powiedzieć tym większą masz pustkę aż potencjalny kandydat znika nim zdobędziesz się choć na wysłanie kolegi. Kompletne banały typu: „Czy my się przypadkiem nie znamy?”, albo „Masz piękne oczy, czy mogę patrzeć na nie przez ten wieczór?” są po pierwsze sztuczne a po drugie zadowolą tylko mało wybrednych facetów. Inteligentny i dojrzały mężczyzna prychnie na to pogardliwie, chyba że wyglądasz jak trzech misterów świata w jednym. Ponieważ jest to mało prawdopodobne, musisz go czymś zaciekawić. Najłatwiej zagaić rozmowę tematycznie. Interesujący mężczyźni nie bywają na otwarciu sklepu z bielizną czy na promocji dezodorantów w Rossmanie, wyzwanie będzie więc odpowiednio większe. Powinieneś być przygotowany. Przed wernisażem wykuć życiorys artysty, przed spektaklem poczytać coś o jego przesłaniu i reżyserze. Zasada jest taka, że mądre pytanie rzucamy na sam początek a dalej postępujemy stosownie do jego reakcji. Jeśli okaże się być profesjonalistą w dziedzinie jak najszybciej zejdź z tematu by się przypadkiem nie skompromitować i by się nie nakręcił bo zejście z tematu będzie jeszcze trudniejsze. Lub jeśli jesteś inteligentny i czujesz że się tym pasjonuje daj mu się powymądrzać. Słuchaj, patrz na niego z zachwytem i zaciekawieniem, a od czasu do czasu zadaj jakieś pytanie podtrzymujące wywód. Niemniej nie udawaj idioty, masz być tylko odrobinę głupszy od niego i to tylko w tej jednej dziedzinie. Jeśli trafisz na palanta potraktuj go jak ćwiczenie a na koniec albo zejdź na jakiś płytki temat bądź zacznij rozmowę w której nie będzie się orientował i męcz go nim tak długo aż sam wypadnie z tematu i zwieje. Istnieje też bardzo pożądana opcja iż facet okaże się nad wyraz normalny, błyskotliwie odpowie na zadane pytania a później zgrabnie zmieni temat rozmowy na miły dla was obojga.

Co on sobie o mnie pomyśli…
To zależy do tego czego się nauczyłeś z tego co już przeczytałeś. Może pomyśli że jesteś nieśmiały, a może że jesteś psem na kasę, albo wyrywaczem cudzych facetów? Lub że jesteś fantastycznym, interesującym facetem, z którym się wspaniale rozmawia. Jeśli nadal masz obawy cofnij się do pierwszego rozdziału i przeczytaj wszystko dokładnie jeszcze raz. Pozbądź się obaw. I jeszcze jedno. Zdecydowanie zapomnij o wysuwaniu debilnego i służalczego pytania charakterystycznego dla skretyniałych szesnastolatków: ”Co Ty sobie teraz o mnie pomyślisz?”. Daje głowę że, znakomita większość facetów (w tym nawet ja) nienawidzą tego pytania. To tak jakbym poprosił Cię o to byś nie myślał o różowym słoniu biegającym po niebieskiej trawie. Pomyślałeś. Tak samo po zadaniu takiego pytania facet na pewno pomyśli o Tobie źle. Nie udawaj skromnego prawiczka, przecież i tak nim za pewne nie jesteś a on i tak w to nie uwierzy. Bądź sobą.    

Boję się do niego podejść…
Tutaj skutecznym sposobem są wizyty u terapeuty, lecz metoda ta ma to do siebie ze jest droga i zanim uzyskasz pewność siebie na Twojej głowie pojawią się już siwe włosy (lub co gorsza ich brak). Co masz właściwie do stracenia? Po prostu zrób to. Albo facet okaże się fajny i zainteresowany, jeśli okaże się Panem SNG zastosujesz nega, a jak będzie pospolitym przydupasem potraktuj go jako ćwiczenie. Jeśli na samą myśl o podejściu do niego aż Cię skręca zalecam rozluźniacze. 50 wódki w czystej postaci (oczywiście wypita duszkiem) zadziała bardzo szybko, nie napełnia pęcherza, nie farbuje zębów i nie odbija się bąbelkami. Zaraz po tym KONIECZNIE ale to KONIECZNIE pożuj najmocniejszy miętowy cukierek, nie możesz przecież zionąc wódką.

Nie wiem, czy jest sam…
Z jednej strony to bardzo dobrze ze to Cię martwi. Musisz ustalić jego faktyczny status. Miej się na baczności. Niech nie zmylą Cię pozory. Może przystojniak z którym przeszedł to jego najlepszy kumpel, a może służbowa znajomość? A może przyszedł sam bo jego facet został w domu? Przed przystąpieniem do natarcia najlepiej to delikatnie sprawdzić poprzez wychwytanie strzępek rozmów lub znajomych którzy go znają.

Chyba nie mam szans…
Dlaczego w ogóle tak myślisz? Przecież miałeś już kiedyś faceta, więc szanse na zdobycie nowego na pewno masz. Jeśli nie, to zgadnie z zasadą iż każda potwora znajdzie swojego amatora również masz szanse. Nawet jeśli super facet nie okaże się być Tobą zainteresowany to przecież tylko i wyłącznie jego wina. Może jest zajęty lub kręcą go tylko napakowani faceci typu ABS (absolutny brak szyi), a może go po prostu onieśmielasz potrzebuje trochę czasu by się przełamać. Stoi przed Tobą w koszuli piere carde, emanuje pewnością siebie, światowym obyciem i to Cię tak przeraża? Popatrz na niego jeszcze raz i wyobraź sobie że stoi w pończoszkach na wysokich szpilkach, albo ze ma na sobie białe legginsy, niebieską czapeczkę i z ananasem w tyłku tańczy lambadę. Nadal się go boisz?


piątek, 1 stycznia 2010

Cel… pal… pudło

Jak to powiedziała Wioletta- w życiu bywa różnie, kwadratowo i podłużnie. Zdarza się że czasem przyklei się do Ciebie wybitnie nie odpowiadający Twoim wymogom absztyfikant. Jest natrętny niczym mucha i odstrasza Ci zwierzynę. Niczym kłoda zagradza Ci dostęp do atrakcyjnych facetów. Co wówczas? Najprostszym rozwiązaniem jest spojrzeć mu w oczy i wyrazić swe niezadowolenie zaistniałą sytuacją. Oczywiście wszystko na poziomie i z należytym szacunkiem. Nawet największy palant jest człowiekiem i należy mu się szacunek. Jeśli nie zrozumie, cóż- do trzech razy sztuka, później można użyć bardziej dosadnych środków choć ich nie polecam. Nie wiadomo jak natrętny i niedoszły absztyfikant na nie zareaguje (plastyczne rekonstrukcje nosa czy szczęki są w naszym kraju nadal dosyć drogie). Zawsze możesz poprosić o pomoc znajomych. Najbezpieczniej jest zmienić lokal, lub darować sobie polowanie. Las jest pełen zwierzyny i nie wytną go w ciągu jednej nocy. Jeśli natręt jest zbyt nachalny, nachodzi Cię, czujesz się zagrożony zawsze możesz wezwać policję.



Bywają i inne trudne sytuacje. Wyobraź sobie że jesteś w klubie i widzisz mega przystojnego faceta, który zamawia właśnie drinka przy barze. Zdobywasz się na odwagę i podchodzisz. Witasz się, przedstawiasz, a on... nawet na Ciebie specjalnie nie spojrzał! Po jego wzroku, gestach i sposobie zachowania widzisz, że traktuje Cię z góry, ma siebie za wcielenie boga i jest przyzwyczajony do tego, że co chwilę ktoś do niego podchodzi z maślanymi oczami, skamle prosząc o chwilę uwagi. Sytuacja ta często ścina z nóg, a Ty jak zbity pies czmychasz z podkulonym ogonem do swojego stolika. Tak nie może być! Czas by pana Super Nadymaną Gwiazdę zrównać do swojego poziomu i przytrzeć mu nosa. Najprostszym i nad wyraz skutecznym sposobem są tzw. negi. Neg to delikatna mieszanka komplementu, żartu i subtelnej obrazy zawarte w jednym krótkim zdaniu. Jest on tak sformułowany iż Pan Super Nadymana Gwiazda nie jest w stanie określić jego intencji. Podchodzisz więc do delikwenta i swobodnym tonem rzucasz: „Masz ładne tęczówki. Czy to nie przypadkiem te tanie szkła kontaktowe z Allegro? (uśmiech)”. To istny majstersztyk! Obdarzasz Pana SNG komplementem by po chwili stwierdzić iż jest to jedynie efekt tanich i tandeciarskich szkieł kontaktowych. Ważne jest byś wypowiedział zdanie odpowiednim tonem na koniec się uśmiechnął. W przeciwnym razie Pan SNG odbierze to jako zwykłą obelgę. Negi wymagają wyczucia i odpowiedniego wyważenia. Jeśli sam nie jesteś w stanie czegoś wymyślić spisuj sobie negi z seriali i amerykańskich filmów. Czasem są one wprost mistrzowskie. Powinny być one jednocześnie zawarte w formie żartu. Dobry neg jest również luźny, swobodny i wynika z Twojego luźnego sposobu bycia. 


Jeden z mych dobrych przyjaciół Łukasz poznał pewnego jesiennego wieczoru wspaniałego faceta Tomka. Młody, inteligentny romantyk, otwarty na świat. Wszystko było cudownie do czasu gdy po trzech miesiącach znajomości Łukasz czekający na jakąkolwiek deklaracje ze strony Tomka doczekał się jedynie śniegu za oknem. Tomek był człowiekiem o usposobieniu chorągiewki a jego ulubionym powiedzeniem było: „nie wiem” i hołdował filozofii iż milczenie jest złotem. Jak mu się spodobało taką pozycję wobec Łukasza przyjmował. Raz był zakochany po uszy, zabierał Łukasza na wycieczki, spędzali upojne noce, czasem nie odzywał się nawet przez dwa tygodnie. Mój przyjaciel systematycznie znajdował się w stanie emocjonalnego chaosu. Za każdym razem gdy był już gotowy odejść od Tomka ten wzbudzał w sobie nie odkryte pokłady pozytywnych emocji wobec Łukasza. Ten galimatias trwał prawie pół roku. Łukasz zrozumiał w końcu że Tomek gra nie fair i karmi go złudnymi nadziejami. Gdy na koniec Tomek zapytał się Łukasza czy jeszcze kiedykolwiek się zobaczą, czy coś ich może jeszcze łączy, Łukasz odpowiedział krótko: „nie wiem”.

Sprawa ma się inaczej gdy mężczyzna Ci się podoba. Niby jest wspaniały, cudownie wam się rozmawia, ale jakoś tak w gruncie rzeczy o niczym szczególnym nie rozmawiacie a w tej jego wspaniałości jest cos irytującego. Tak naprawdę to nie wiesz czego chcesz. Na początku jesteś nastawiony na super  zabawę i poznawanie potencjalnego partnera. Jesteś nim powiedzmy wstępnie zainteresowany. Trudno obiecywać sobie Bóg wie co po jednym czy dwóch spotkaniach. Jeśli jesteś na etapie niezobowiązującej znajomości i ktoś Ci mówi lub sugeruje, że na Ciebie leci, zaczyna wiązać z Tobą nadzieje, zaczyna oczekiwać czegoś więcej itd. Jesteś więc za to odpowiedzialny. Kierujesz pośrednio jego zachowaniem. Lecz Ty nadal nie wiesz co z ta znajomością nadal począć. Ważne, by nie robić komuś nadziei, jeśli sam nie wiesz jeszcze, czego chcesz. Użyj więc słów typu:

"Znamy się od niedawna, jesteś super facetem. Chciałbym Cię bliżej poznać, spędzić z Tobą miło czas, niemniej nie mogę Ci obiecać, że będę z Tobą za tydzień, za miesiąc czy za rok - bo nie jestem w stanie teraz tego ocenić. Dlatego cieszmy się tym, co jest tu i teraz. A będzie, co będzie."
Pożyczyłem te słowa od bardzo mądrego kolegi, który w bardzo krótkim czasie wiele mnie nauczył. Dziękuję Ci DreamWalker.
Postaw sprawę jasno. Bądź z nim szczery. Przecież sam też nie chciałbyś być oszukiwany. Te kilka prostych zdań pozwoli oszczędzić wam wiele cierpień i rozprostuje wiele zagmatwanych sytuacji.