niedziela, 9 maja 2010

Ma chrapkę? A może wymioty?

Zycie pisze różne scenariusze. Czasem spotykamy facetów, którzy mają tak niską samoocenę lub kosmicznie boją się rozczarowania, że w ich głowie widnieje tylko jeden schemat: „nikomu się nie podobam i wszyscy mają mnie w d….”. Być może nawet Ty jesteś takim chłopakiem. Jeśli tak ten wpis skierowany jest właśnie do Ciebie. Osoby takie nie są w stanie prawidłowo rozpoznać, że wpadły komuś w oko. W efekcie przegapiają miliony okazji by stworzyć z kimś wspaniałą relację.
Oczywiście by świat był barwniejszy i ciekawszy istnieje tez drugi typ faceta stojący w opozycji do Pana nikomu się nie podobającemu. Nawet neutralne sygnały odczytuje on jako znak, że się komuś spodobał (syndrom Johnnego Bravo). To efekt narcyzmu i zbyt wysokiej samooceny.
Aby uniknąć obu lipnych zachowań warto poznać znaki, po których na pewno poznasz, że jest Tobą zainteresowany. Jest to o tyle ważne iż może się zdarzyć, że facet któremu poświęcasz mnóstwo czasu, kasy i wysiłku a on z grzeczności lub by Cię nie urazić nie będzie potrafił w klarowny sposób dać Ci do zrozumienia że go nie interesujesz. Takie osoby mają często w głowie konflikt wewnętrzny. Sprawę można załatwić szybko i bezboleśnie dla obu stron, gdy poznasz werbalne i pozawerbalne znaki zainteresowania.

Stare gejowe przysłowie mówi: poznasz rozochoconego po czynach jego. Zatem ważne jest byś zwrócił uwagę na pozawerbalne wskazówki, które daje absztyfikant (często nieświadomie) zainteresowany Twoją osobą.

- odległość między wami- Twoja strefa osobista to 30 cm wokół Twojego ciała. Jeśli nagminnie ją przekracza np. pochylając się nad laptopem niby to tylko coś pokazując na ekranie to jest Tobą zainteresowany. To samo jeśli poprawi Ci kołnierzyk od koszuli który niby to przypadkiem niesfornie się zagiął. Jeśli jednak masz wrażenie jakbyś był zamknięty w kryształowej kuli a on trzyma się zawsze metr od Ciebie, wszystko jasne.

- podtrzymanie kontaktu- proponuje spotkania? Czy są one bezinteresowne? (nie po to byś podreperował mu golfa bo w warsztacie drożej). Jak często chce się spotykać? Pisze? Dzwoni? Pyta jak się czujesz i czy czegoś Ci przypadkiem nie potrzeba? Chłopak wpadł po uszy :)

- ton głosu podczas rozmowy- tak już jesteśmy skonstruowani że gdy przetwarzamy emocje i uczucia wpadamy w tak zwany stan kinetyczny a w nim znacząco obniża i uspokaja nam się głos. Jeśli mu się spodobasz ton jego głosu będzie niski i harmonijny, czasem nawet melodyjny.

- wchodzi we wspólna energię seksualną- gdy rzucasz jakiś pikantny kawał, lub uwagę on to podłapuje i ciągnie figlarny temat?  Czy może czuje się skrępowany i zmienia ucieka od tematu szybko schodząc na pogode?

- jego wygląd- na dejta przychodzi uczesany i pachnący w schludnym ubraniu? Czy może w dresie z włosami w totalnym nieładzie którym przydał by się niezwłoczny kontakt z grzebieniem i szamponem?

- pretekst do spotkań- spotykanie się z Tobą jest dla niego celem samym w sobie czy może kolejnym punktem w planie dnia zaraz po zakupach a przed wizytą u dentysty?

- uśmiecha się- uśmiech często o niczym nie świadczy jednak mimo to jest oznaką wyrażenia sympatii. Śmianie się w Twojej wtopy, potknięcia się (mowa o śmianiu się nie nabijaniu) a zwłaszcza obracanie tego w żart nawet, jeśli było to wyjątkowo żenujące jest wyraźnym sygnałem, że mu zależy.

- miejsce spotkań- cały czas spotykacie się na mieście? Czy może zaprasza Cię do siebie lub proponuje spotkanie w ustronnymi miejscu gdzie możecie swobodnie przekroczyć intymną granicę gdzie nikt nie zauważy jak namiętnie się całujecie? Jeśli nie ma ochoty na kontakt fizyczny to oczywiste, że traktuje Cię bardziej jako kumpla niż potencjalnego partnera.

- wzrok- jeśli jesteś w stanie rozpoznać kurwiki w jego oczach punkt dla Ciebie. Jeśli nie, wystarczy byś zauważył czy ma rozszerzone źrenice. Zwróć też uwagę czy utrzymuje kontakt wzrokowy. Jeśli wasz wzrok spotyka się jakoś tak mimochodem a on często Ci się przygląda, znaczy ze coś jest na rzeczy.

Istnieją również inne sposoby by poznać, że on „leci” na Ciebie. Lecz o tym w następnych postach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz