wtorek, 27 października 2009

Po co Ci mężczyzna?


Czy po mimo szalonych namiętności jakoś nie do końca Ci się udaje? Długoletni partner nie chce zdecydować się na wspólne zamieszkanie? Kolejny facet chyłkiem wycofuje się z planów dotyczących waszej przyszłości? Dlaczego się nie układa? Dlaczego nic z tego nie wynika? Kolejny facet okazuje się NIEodpowiedni (dla Ciebie) , NIEodpowiedzialny (za was), NIEskory (do wspólnego zamieszkania), NIEzainteresowany (Tobą do końca)? Może Ci absztyfikanci nie do końca byli tacy źli, tylko jakoś zabrakło deklaracji a Ty dalej budowałeś te swoje zamki z piasku. W zupełnie bezsensowny sposób traciłeś (cenny) czas, bo stawiałeś je w nieodpowiednim miejscu, piasek był za suchy, dekorowałeś wieżyczki zbyt wielkimi muszlami a fosa systematycznie się zamulała. Niby robiłeś to wszystko bardzo starannie i z sercem, ale potem i tak pierwsza fala zmywała cały Twój trud niemal bez śladu. Twoje działanie byłoby znacznie skuteczniejsze gdybyś działał na podstawie wcześniej ustalonego planu. Każdy porządny budowniczy posługuje się przecież jakimiś planami, ma pomocników i pełen zestaw narzędzi. Unikniesz dzięki temu błędów, które być może cały czas powtarzasz i nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy.

Nie chcesz przecież być wiecznie samotnym starym kawalerem. Przez cale życie chodzić do lóżka z przelotnym kochankiem, pluszowym misiem, albo kotem grzejącym tylko nogi. Masz serdecznie dosyć świąt z rodzicami, wakacji „na doklejkę” z heteroseksualnymi przyjaciółmi i samotnych wieczorów spędzonych z telewizorem? Czy jesteś znużony oczekiwaniem na jego telefon, niepewnością i ciągłym stanem zawieszenia? Znudziło Ci się udawanie że samemu ze sobą jest Ci zawsze najlepiej, bo masz dwie zdrowe ręce, dostęp do neta i kota, z którym możesz zawsze pogadać?

Dojrzałeś, więc do tego by mieć kogoś na STAŁE. Dla siebie, na zawsze. Chcesz mieć w końcu partnera. DOBREGO DOJRZAŁEGO PARTNERA- MĘŻCZYZNĘ.  

A wiec, po co tak na prawdę decydujesz się na związek?

Powody dla których decydujemy się by z kimś się związać bywają czasem zdumiewające. Pewien mój znajomy zdecydował się na związek tylko dlatego że dobiegała końca umowa najmu na mieszkanie które zajmował, a właściciel nie zamierzał jej przedłużać. Znajomy ów szybko wziął się do roboty i jeszcze przed końcem okresu wypowiedzenia zdarzył zadomowić się w nowym mieszkanku absztyfikanta którego przez ostatnie pół roku systematycznie spławiał. Czy był w tym związku szczęśliwy? O mieszkanie w każdym bądź razie martwić się nie musiał.


10 złych powodów, dla których decydowałeś się by wejść w związek:



1. czujesz nieuzasadnioną presje posiadania kogoś

2. zbliża się 20-stka, 25-tka, 30-stka itd.

3. masz dosyć przelotnych miłostek i/lub masturbacji

4. łatwiej w ten sposób wejść w posiadanie pieniędzy niż je zarobić

5. łatwiej skorzystać z pożyczki

6. przeraża Cię wizja samotnej starości

7. nie masz, z kim spędzać świąt/ wakacji/ wieczorów

8. chcesz „ułożyć sobie Zycie”

9. nie masz pomysłu na własne życie

10. wszyscy Twoi branżowi znajomi i przyjaciele już kogoś



To są wybitnie złe powody związania się z drugą osoba. Nie tylko z racji mocno wątpliwych wartości etycznych, lecz także z przyczyn czysto utylitarnych. Związek utworzony z niewłaściwych racji nawet w sytuacji, gdy partner jest istnym aniołem zacznie być po jakimś czasie dla Ciebie uciążliwy. Zastanów się wiec jakie są Twoje realne powody dla których jesteś zdecydowany na wejście w związek. Weź ołówek i wypisz poniżej 10 punktów które motywują Cię do stworzenia związku.



10 moich, dobrych powodów dla których decyduję się wstąpić w związek:



 1…………………………….

 2…………………………….

 3…………………………….

 4…………………………….

 5…………………………….

 6…………………………….

 7…………………………….

 8…………………………….

 9…………………………….

10…………………………...


  

Tutułem wstępu :)


Podobno tylko, co drugi gej może poszczycić się stanem, w którym to jest w pewien sposób powiązany z innym gejem. Do tego worka pod tytułem „związek” należy wrzucić pojęcia takie jak małżeństwo, układ, towarzystwo, spotkania seksualne czy inna relacja. Trwałość tych relacji przypominać może piaskowy zamek nad brzegiem naszego Bałtyku. Piękny w romantycznej scenerii, ale pierwsza większa fala rozbija największe wierze i komnaty. Z tej okazji stworzony został nawet specjalny przelicznik obrazujący wyimaginowaną trudność w utrzymaniu długoterminowego związku. W przeliczniku tym, bowiem 1rok związku homoseksualnego jest równe 7 latom związku heteroseksualnego. Cóż za bullshit i ekscytująca perspektywa!!!
Zamiast małego białego domku nad skrajem lasu, pięciu kotów wylegujących się na drogiej marki kanapie, labradora beztrosko hasającego po ogrodzie i zapachu świeżej kawy, która właśnie przyrządził mężczyzna naszego życia, zostać starym stetryczałym kawalerem i po przekroczeniu 45 lat zginąć katastrofie lotniczej boeinga (to takie trendy). Nie ma, co marzyć o pięknym pogrzebie. Ukochany nie żuci na Twoją białą trumnę pięknej czerwonej róży i nie zaniesie się efektywnym krzykiem wyrwanym z pękającego serca. Nikt nie będzie płakał, bo na szczęście byłeś samotny i nikogo nie osierociłeś. Nekrolog będzie krótki: „Od rodziców i przyjaciół z naszej klasy”


STOP!!!

Tak może i było 40 lat temu, kiedy spętani więzami komunizmu zacofania emocjonalno-techniczengo zmuszeni byliśmy do zadowalania się przelotnym seksem w krzakach pod blokowiskiem. Świat nieustannie idzie na przód i dzięki za to bogom. Stereotyp geja- zboczeńca, wynaturzeńca, antyczłowieka bez uczuć odchodzi i w naszym kraju do lamusa. Wiec jak to możliwe ze spotkanie dwóch przystojnych samodzielnych, czułych i mądrych gejów, choć potencjalnie dla siebie stworzonych rodzi gigantyczna katastrofę?
Po kolejnych analizach, długich rozmowach i zaliczeniu kilku porażek wyłonił mi się schemat zachowań, które przynoszą niechciane reakcje. Kwestia „łapania mężczyzny” czy „układania sobie życia” w naszym polsko- gejowskim świecie jest, zajebiscie delikatna i nowa. By osiągnąć jakikolwiek sukces niezbędne będą odpowiednie narzędzia. Bez nich może się udać, lecz nie bedzie ani łatwe ani szybkie. A kto by chciał w nieskończoność czekać na księcia w lśniącej zbroi galopującego na białym rumaku.
Szkoda czasu na eksperymenty, bo potencjalny rycerz po zdjęciu zbroi może okazać się trollem a jego królestwem bagno…

I najważniejsze, nie jest to blog o miłości, choć bez niej ani rusz! To praktyczny poradnik o tym jak zdobyć tego jedynego i zakochać się, ale zakochać się MADRZE!!!