poniedziałek, 16 listopada 2009

Przymiarka, przeróbka, zwrot i reklamacja.



Każdy z nas wie, czym kończy się nie przymierzanie ubrań przed zakupem- trzeba później oddać do sklepu albo opylić na allegro, rzadko bowiem, spontaniczny nabytek dobrze leży, idealnie pasuje, nie pogrubia czy nie eksponuje nadmiernej szczupłości. To samo z facetami. Podoba Ci się jakiś? Przyjrzyj się uważnie, w dziennym świetle oczywiście (sztuczne sklepowe halogeny potrafią zupełnie zmienić wygląd). Sprawdź materiał, splot, osnowę. Jak jest utkany? Czy będzie pasował do wszystkiego? Drapie? Nie będzie się czasem pruł a może szarpał?  Gryzie? Uczula? Jak zniesie częste pranie? A może wymaga specjalnego traktowania- pralni chemicznej? Markowy czy zwykła tandeta? Mocny czy delikatny? Sztuczny a może naturalny? Nie narobi obciachu? Skoro jesteś tak krytyczny wobec swetra czy koszuli, czemu lądujesz potem z jakimś zupełnie nieodpowiednim i niedopasowanym bublo-dupkiem? Nie pasuje przecież do Ciebie facet, który cały czas przeszkadza, męczy a na koniec nie możesz się go jeszcze pozbyć. Kumple nie chcą, nawet ukraiński ogrodnik nim wzgardzi, bo niejedno widział. Zastanów się nad tym i zanim kolejny raz stracisz głowę na pierwszej czy trzeciej randce, wyobraź sobie, że masz na tą przyjemność wydać conajmiej 2 pensje, (bo tak długo będziesz dochodzić do siebie po kolejnym zawodzie). Powinieneś, zatem to dokładnie przemyśleć. Nie kupuj pochopnie! Zawsze, ale to zawsze znajdzie się kolejny sweter czy koszula- następny mężczyzna.

Co jednak zrobić, gdy jest to ostatnia sztuka z kolekcji. Ostatni model, strasznie Ci się podoba i nie chcesz nawet myśleć o czekaniu na pojawienie się następnej kolekcji, lecz rozmiar nie ten. Brać? To zależy. Zawsze można przecież ciut przerobić. Pamiętaj, że po przeróbce jednak nigdy nie będzie tak dobrze leżeć. A może wcisnąć się na siłę? Najgorszy jest wybór absztyfikanta za małego o numer czy dwa. Można niby (mu) popuścić, jednak to zawsze widać. Będą ślady po pruciu. Jakoś się w ten związek wciśniesz, będzie jednak dosyć niewygodnie. O jedne numer czy dwa za proste myśli, głupie odpowiedzi, nie wyczuwanie ironii nie mówiąc już o łapaniu aluzji czy podtekstów (zwłaszcza tych pikantnych), zawężone poglądy będą Cię zawsze uwierały. On jest po prostu maluczki i już. Wziąłeś sobie za ciasnego. Prędzej czy później zrzucisz z siebie ten model wzięty z re-kidsa i zwiejesz. Bądź, co gorsza podzielisz swoje smutki z butelką wina i kotem.
Trochę lepiej ma się sprawa nabytków za dużych. Powinieneś być sprytny. Na początku masz spokój, bowiem Pan Za Duży jest za pewne w stanie otępienia hormonalnego, Kiedyś jednak przestygnie i zobaczy, że coś tu jest niedopasowane. Nie podzielasz żadnej jego pasji (wolisz, gdy komputerowe 24 na dobę i bekanie na czas), nie poradzisz mu w zawodowych problemach, (bo Twój świat to imprezy i wieczny student lub, co gorsza dożywotni garnuszek u rodziców), nie pogadacie o lekturach (wolisz  tabloidy a on Bułhakowa).  Pan Za Duży zniknie nad wyraz niespodziewanie. Szukaj, więc zawsze swojego rozmiaru, no ewentualnie odrobinę mniejszego lub większego.
Pamiętaj- może i przeciwieństwa się przyciągają, ale podobieństwa do siebie pasują!

Swojego czasu wśród moich znajomych pojawił się nijaki kolega Paweł. Megaprzystojny student romanistyki. Wysoki, super ciało, wysportowany. Jako romanista wysoko wyspecjalizowany w podobnych temu sztukach miłosnych. No i całkiem dobrze rokujący na przyszłość. Miły i inteligentny, bez nałogów, budził zaufanie i  łatwo nawiązywał kontakty z ludźmi z branży. Chętnie dawał się zapraszać na obiady. Bardzo doceniał wspólne zakupy, zwłaszcza te w markowych sklepach i wycieczki zwłaszcza te zagraniczne, płacone oczywiście z kart kredytowych jego absztyfikantów. Raj z nim trwał do czasu kiedy poznał innego kochanka z grubszym portfelem który dał się nabrać na błękit jego oczu. Wówczas to miał niezwykłą zdolność wyparowywania z życia dotychczasowego faworyta zostawiając go w stanie emocjonalnej burzy. Gdy tylko sprawy zachodziły za daleko uroczy studencik zaczynał grę od nowa. Minęło kilka lat, Pawełek powodzenia jak i za pewne potencji oraz urody nie stracił miewa się całkiem dobrze, czasem jedynie zmieniając rewiry swej działalności.     

Bądź czujny, rynek matrymonialny, bowiem niewiele różni się od zwykłego bazaru na Twoim osiedlu. Wszędzie prawie taka sama tandeta. Przerzucisz pewnie stertę chłamu, by znaleźć jakąś perełkę. Jeśli znasz się, choć trochę na życiu powinieneś umieć odróżnić tanią tajwańską podróbkę od szlachetnego oryginału. Sęk w tym, że podróbki bywają coraz lepsze. Musisz wykonać szereg testów w celu sprawdzenia jak się nosi i czy nie zbiegnie się w praniu. Używanej tandety ciężko jest się, bowiem pozbyć. Zatem bierz na kredyt, nie inwestuj dużo, (nie ma to jak trial version), póki nie nabierzesz pewności, że towar jest z wysokiej półki. Zgromadź jak najwięcej informacji. Wypytaj znajomych, poszukaj w Internecie (wujek google zawsze chętnie, a często i nad wyraz skutecznie pomoże). Najlepszym źródłem informacji są jego przyjaciele i byli faceci- z tymi ostatnimi ostrożnie. Panowie Tajlandzkie Podróbki udają kogoś, kim nie są, żyją na kredyt, nie mają na benzynę do BMki z czwartej ręki. Żerują na naiwnych chłopakach, dyplom kupili na ruskim targu, a swoje sukcesy wysysają z palca- często brudnego. Te wszystkie perełki nie koniecznie występują na jednym naszyjniku. Podróby chętnie pojawiają się na wszystkich dostępnych wydarzeniach i gay klubach czy barach w każdy dzień tygodnia, gdzie sącząc darmowe drinki (lub te najtańsze) prezentują swój pawi ogon ze sztucznych piór. Podróbki to całkowita strata czasu dla poszukiwacza dobrego męża takiego jak Ty.

Zdarza się i to (na nieszczęście) całkiem nie rzadko, że cudnie zapakowany Materiał na Partnera po rozwinięciu i kilku ponownych przymiarkach w domu (patrz halogeny) okazuje się być  bublem!!! Żadne przeróbki nie pomogą. Trzeba się go jak najszybciej pozbyć, co też nie zawsze jest najłatwiejsze. Pozostawanie z nim w bliższych stosunkach zawsze skończy się katastrofą.

Typowe cechy bubla- palanta- wystarczy jedna do zwrotu

Alkohol
Jeśli nie masz doświadczenia z typem pijaczka nie szybko go zdemaskujesz. Być może miną tygodnie albo nawet miesiące zanim zorientujesz się, że Twój Idealny Mężczyzna wcale nie wyjeżdża na konferencje czy siedzi i się uczy do kolokwium tylko najzwyczajniej w świecie chleje. Nakryjesz go kiedyś, bo alkoholicy łżą jak z nut i lubią w tym przesadzać. Mają też mocno rozdmuchane ego- bywają (w swym alkoholowym przekonaniu) Bondami, Agentami Specjalnymi zdarzają się nawet Bogowie. Dodatkowo wyszkolisz się w robieniu sobie make, upa bo gdy wypije rączka robi mu się ciężka i lubi przyłożyć. Gdy tylko się zorientujesz znikaj jak najprędzej. I żeby nie przyszło Ci do głowy wyciąganie go z nałogu. Stracisz swoje najlepsze lata, bez rezultatu i sensu.

Przemoc
Często, choć niekoniecznie zakrapiana alkoholem. Jakakolwiek by była- psychiczna czy fizyczna- wiej ile sił w nogach!!! No chyba, że nie możesz żyć bez sado- maso.

Internet, hazard, sex
Nałóg skutecznie uniemożliwi powstanie jakiejkolwiek więzi emocjonalnej miedzy wami. Hazardzista ma wiecznie zajęte wieczory i po jakimś czasie podłączy się do Twojego portfela. Seksoholik boi się intymności, więc rąbie, co popadnie. Uzależniony od Internetu ma więcej uczuć do swojego laptopa niż do Ciebie. Spróbuj mu go zabrać a się przekonasz. Najlepiej wiec usuń się całkowicie z jego życia.

Dragi
Jeśli sięgniesz po towarek z wyższej półki, możesz tam znaleźć kokainę. Elegancki narkotyk studentów wolnych zawodów mających bardzo dużo nauki, prezesów i maklerów giełdowych. Zwykle jednak bierze szczebel średni z dużymi aspiracjami i na takowych szybko się kończy. Jeśli zatem wybranek charakteryzuje się niespożytą energią, nie śpi po nocach, pociąga nosem i ma seksownie rozszerzone źrenice prawdopodobnie jest kokainistą. Nie będzie śmierdział i rzygał nie mniej go nie polecam.


Inne niepokojące zjawiska:

Piotruś Pan
Chce się bawić, aktualnie Tobą- swoją nową zabaweczką. Pobawi się, powozi autkiem i ciśnie w kont. Przypomni sobie o Tobie za pół roku. Nie dorósł i już nie dorośnie. Piaskownica to nie Twój poziom- wstań otrzep się z piasku i do domu!

Niedostępny emocjonalnie
Niby jest, ale tak jakby go nie było. Nie dzieli się swoimi sprawami i nie interesują go Twoje. Zazwyczaj obcina przy Tobie paznokcie i ogląda mam talent siedząc na drugim końcu kanapy. Ożywia się ewentualnie w łóżku- daj sobie chłopie spokój.

Niedostępny społecznie
On kogoś ma, ale to ukrywa. Jeśli tylko na to wpadniesz, daj sobie spokój. Szkoda czasu. Jesteś wart czegoś więcej.

Chorobliwy skąpiec
Byle rachunek (nawet bilet MZK) staje mu kością w gardle, prezentów nie robi (chyba, że z kiosku pod klatką), pije wodę z kranu, a na wakacje jeździ do znajomych za friko. Jak już będziesz miał pewność, że to on, weź go do najlepszej w mieście restauracji, zamów homara i kawior- koniecznie podwójne porcje. Popij butelką cristala. Rozkoszuj się jego cierpieniem. Deser możesz sobie podarować.


Synek mamusi
Najważniejsza osoba w jego życiu już istnieje i obejmuje nawet 3 następne w kolejce wakaty. Wiec masz szanse być tym czwartym, choć marne. Jeszcze lepsza opcja- mamusia nie jest uświadomiona i z nią mieszka. Tak pozostanie na zawsze. Nawet po jej śmierci. Amen.




sobota, 14 listopada 2009

Gdzie go szukać?? Secondhand, targ, a może salon D&G??



To zależy, czego tak na prawdę szukasz. Wrażliwego artysty z fantazją? Wytresowanego mena po przejściach? Czy bogacza z wyższej półki? Potencjalni kandydaci bywają w różnych miejscach, oferują różne atrakcje. Twoje poszukiwania powinny być raczej dyskretne. Nikt nie zwróci uwagi na desperata opętanego szaleńczą rządzą posiadania faceta. Jedyne, co możesz przez to zyskać to status persona non grata. Trzeba się odrobinę wysilić i stworzyć okazję do „przypadkowego” spotkania na neutralnym gruncie.

Czasem tego jedynego mężczyznę łatwiej spotkać przy śmietniku lub na znienawidzonej uczelni w zapuszczonym mieście gdzie diabeł mówi dobranoc niż na ekskluzywnym gayparty. Szczęściu zawsze można pomóc jednak życie i tak zrobi swoje. Pewien młody gej, nie dostał się na swoją wymarzoną uczelnię wyższą. Nie został również przyjęty na uczelnię swojego drugiego wyboru. Rozpoczął pobieranie nauk wyższych w podupadłej placówce naukowej w miejscowości którą czasem nawet pomija się na mapach. Snując się po szarych i opleśniałych korytarzach swojego instytutu, smutny i wpatrzony w brudną posadzkę z powodu swego naukowego niespełnienia wpadł na urodziwego chłopaka rozsypując mu kokosowe drażetki po całym holu. Dalszej części historii chyba nie muszę opowiadać.:) 

Jesteś za pewne w pełni świadomym gejem już, od co najmniej kilku ładnych lat. Zatem na pewno masz homoseksualnych przyjaciół i znajomych. To nie prawda, że wszyscy oni mają już kogoś, prowadzą szczęśliwe życie i wymazali dawnych amantów z pamięci i ich numery z komórki. Każdy, nawet szczęśliwy gej, jakieś namiary jeszcze ma (choćby na czarną godzinę). To jest istna kopalnia kontaktów! Sporządźcie, zatem wspólną listę wszystkich znajomych singli i par (osoby gayfriendly też są mile widziane). W ten sposób macie już listę na wspólną zapoznawczą prywatkę! Spotkanie w branżowej kawiarni? Może parapetówka? Urodziny? Powrót z zagranicy? Powodów jest miliony by urządzić gayparty. Podstawowa zasada- absolutny luz i spontan. To skutecznie rozluźnia atmosferę. Konieczna będzie muzyka z najlepszych lat zaproszonych panów. Wszystkie single poczują się młodo i męsko. Nawet bankowy sztywniak wyluzuje przy hitach z własnej młodości. Reszta zrobi się sama. Takie stadko samców zgromadzonych na malej powierzchni spowoduje powstanie elektryczności statycznej i pomiędzy niektórymi zacznie iskrzyć…



Najpopularniejszą opcją jest mężczyzna z drugiej reki. Może źle się to kojarzy, lecz taki facet zdobył już trochę życiowej mądrości, wie, co, kiedy i jak powinno się robić, a Ty nie będziesz musiał pełnić nauczycielskiego wakatu. Prawdopodobieństwo spotkania kawalera, który jest po kilku związkach jest dosyć wysokie, dlatego nie masz się, czym specjalnie martwić. Należy mu się bliżej przyjrzeć, a raczej jego byłym eksmężom. Być może brzmi to absurdalnie, ale to oni są kluczem do jego serca, a ich rozstanie matrycą przyszłego z nim związku. Trzeba zadać sobie trochę trudu i stworzyć portret psychologiczny jego byłych i ich byłego związku. Gdy masz to narzędzie w dłoni, reszta pójdzie jak z płatka. Oczywistym jest że w okresie godowym grubo podkreślasz wszystkie cechy, które w byłym mężczyźnie cenił i to, czego mu brakowało, a pod dywan chowasz te, przez które się rozstał. O dziwo u większości z nas problem jest ten sam- zakochujemy się w radosnym, samodzielnym, atrakcyjnym i zainteresowanym światem przystojniaku, a rozstajemy się z zrzędzącym, zapuszczonym i jędzowatym dupkiem. Ty oczywiście jesteś tylko i wyłącznie radosny, samodzielny, atrakcyjny i zawsze taki będziesz, Ba! Brzydzisz się jędzowatych dupków. 



Niedzielne popołudnie. Spacer w miejskim parku. Nagle Twój gej radar robi beeeep!!! na widok przystojnego blondyna o morskich oczach zerkającego ukradkiem z nad ksiązki. To wprost wymarzona sytuacja by upadła Ci torba i wysypały się ksiązki, spadł Ci łańcuch w rowerze, byś się potknął. By zrobić COKOLWIEK, co powoła przystojniaka do działania. Więc do dzieła! Mieszaj przerzutki w rowerze aż ogłupieją, stań na największy kamień na ścieżce by się poślizgnąć, niech torba ześlizgnie się z Twojego ramienia tuz pod jego stopami. Stwórz sytuację, w której stanie się Twoim rycerzem, wybawcą, męskim ramieniem. Poproś o jakąś drobna pomoc fizyczną, wskazówkę intelektualną. Nic tak nie doda mu skrzydeł jak pouczenie Ciebie. Korzystaj z okazji póki czas! Nawet, jeśli Twój gej radar Cię oszukał to jest to idealny trening!



Najważniejsza zasada w zadawaniu pierwszego pytania podrywowego- musi być tak sformułowane, żeby wymagało dłuższej odpowiedzi.



Zadanie więc pytania o godzinę, ogień czy lokalizację toalety jest niewskazane. Każde z tych pytań można załatwić nawet jednym słowem i co dalej? Musisz się zorientować czy masz do czynienia z singielkiem czy mężczyzną, który tylko spokojnie czeka na rychłe przybycie swojego ukochanego.

Uwaga! Związanych, zaręczonych i innych pozostających w TRWAŁYCH związkach zostawiasz w spokoju albo, co lepsze- omijasz szerokim łukiem. Wbijanie się w czyjś związek, nawet dramatycznie i piekielnie nieszczęśliwy (a taki jest zawsze według zeznań świeżo połechtanego faceta) jest odrażające, świadczy o kompletnym braku poczucia własnej wartości, moralnego kręgosłupa, a także klasy, skoro całkowicie świadomie i dobrowolnie wchodzi się w rolę tego trzeciego-intruza.

Ku przestrodze rozbijaczom związków, a ku pocieszeniu zdradzanym facetom- absolutna ale to absolutna większość mężczyzn nigdy nie rozstanie się dla kochanka. Ba! Nigdy tez z owym nie będzie. W naszym ukształtowanym przez miliony pokoleń męskim poczuciu wartości wszyscy (a przynajmniej Ci dojrzali i zdrowi umysłowo) czujemy że kochanek nie jest tego wart. Startował przecież z pozycji szmaty, nawet, jeśli przyjemnie było się w nią wycierać. Oczywiście wyjątki lubią chodzić po ludziach, (gdy np. facet myślał o rozstaniu przez poznaniem kochanka), jednak zazwyczaj kończy się tak, że niechciany absztyfikant spędza najlepsze lata swojego życia za kurtyną never ending związku ukochanego zgrywając Wertera, rycząc rzewnie w każde samotne święta do poduszki i wysyłając mu życzenia urodzinowe dyskretnie na służbowego maila.



A może metoda na swatkę? Podobna do poprzedniej, lecz znacznie szybsza. Chcesz wyswatać swojego kumpla. Oczywiście nie jest on tak wspaniały jak Ty. Jako kumpel do rany przyłóż okazujesz najprawdziwszą troskę i obiecujesz przedstawić mu zajebistego faceta, którego właśnie poznałeś jednak w wersji oficjalnej Tobie nie odpowiada on pod jakimś tam względem. To zapewnia Ci bardzo bezpośredni dostęp do cudownego mężczyzny, od którego przecież Ty sam nic nie chcesz, co go dodatkowy zaintryguje. Poprzez stworzenie takiej sytuacji możesz rozmawiać z nim dosłownie o WSZYSTKIM i zadawać nawet bardzo niewygodne pytania, a dla Ciebie istotne. Wyobraź sobie, że stoisz oko w oko z wspaniałym chłopakiem i pytasz o jego plany na przyszłość, ideał faceta, oczekiwania, preferencje seksualne, bo wydaje Ci się, że powinien poznać Twojego przyjaciela. No przepraszam, przecież musisz go zapytać o to wszystko w końcu chcesz mu pomóc. Przecież Ty wcale nie jesteś nim zainteresowany. Uspokojona tym ptaszyna wyśpiewa Ci całą prawdę. Cóż za wspaniała okazja! W czasie jednego spotkania możesz się dowiedzieć więcej niż romansując z nim przez kwartał! Jakież to ekonomiczne i jakie oszczędne! Dla zachowania pozorów podsuwasz mu kumpla czy przyjaciela, który oczywiście nie jest spełnieniem jego marzeń. Po paru dniach wysłuchujesz reklamacji (wówczas stajesz się personifikacją jego najskrytszych tęsknot, o których Ci tak otwarcie opowiadał). Okazujesz najszczerszą empatię i asocjację, bo wiesz jak pragnie fajnego partnera ( w domyśle takiego jak Ty), oczywiście następnie przedstawiasz mu kolejnego kumpla- jeszcze gorszego. Po kilku razach dojdzie do wniosku, że jedynym odpowiednim mężczyzną jesteś tylko Ty. Sposób godny polecenia, bo w najgorszym z przypadków zyskasz dobrego kumpla ( i jego fajnych kolegów…).



Metoda na faceta kumpla. Twój przyjaciel ma fajnego mężczyznę, gdy na niego patrzysz robi Ci się ciepło, wydaje Ci się że jest tym z rodzaju BFF (bardzo fajny facet). Ich związek jest w rozsypce i pozostaje kwestią czasu kiedy się zawali? Właściwie już jest jednym wielkim kryzysem, a Ty musisz tego wszystkiego wysłuchiwać i udzielać całodobowych rad przez telefon swojemu kumplowi. Zostałeś wciągnięty w rolę pośrednika, prokuratora, obrońcy, sędziego lub rozjemcy. Wspaniale! Masz pod ręką arsenał skutecznej i tajemnej broni. Znasz wszelakie wady, problemy i tęsknoty faceta, który Ci się podoba, lecz na razie nie jest Twój. Nie bądź kutafonem czy sępem!! To co się dzieje między nimi jeszcze Cię nie dotyczy!  Umywaj więc ręce od rozkładu fatalnego związku. SPOKOJNIE czekaj. Nadejdzie Twoja kolej. Zachowasz twarz, honor i przyjaciela. Niech Ci wystarczy dostęp do cennych informacji: Ty pierwszy dowiesz się, kiedy go pocieszyć i jak skutecznie to zrobić. Zabaw się w bacznego obserwatora i wyciągaj konstruktywne wnioski. 



wtorek, 3 listopada 2009

Co to jest dobry partner (mąż)?


Wróćmy jednak do wersji optymistycznej. Jesteś w dorosłym i dojrzałym mężczyzną, idea znalezienia partnera jest szczytna lecz nie paląca i brzydzisz się chwytać jej jak tonący brzytwy. W dupie masz kumpli i ich paplaninę, jesteś szczęśliwy, mógłbyś być jednak szczęśliwszy z partnerem.
Wiec, kim jest owy dobry partenr? Przystojny, inteligentny, elokwentny, boski w łóżku, bogaty? No właśnie nie… Dobry partner to ktoś przede wszystkim dobry dla CIEBIE. Z nim Twoje życie powinno być bogatsze i lepsze, choć bez niego i tak cudownie sobie radzisz. Masz przyjaciół, znajomych, szkołę czy prace, swoje hobby i wiele innych orbit, na których się poruszasz w swym tęczowym życiu. Mężczyzna powinien być, zatem wartością dodaną do Twojego życia. Kolejnym kolorem z palety Twoich barw. Nie zaś główną jego treścią. Czas, więc nauczyć się jak dobierać tych dobrych partnerów tak by nie rozbili oni delikatnej trybikowej struktury Twojego życia, a jedynie stali się nową fascynującą orbitą. Myślę, że gdy sprawdzisz swojego potencjalnego kandydata (dyskretnie! Na miłość boską!) wedle poniższych wskazówek, wiele się w Twej głowie wyjaśni. Brak jest tu wymogu co do spełnienia wszystkich punktów, ale czym więcej tym lepiej.


  1. Dobry charakter (charakter dla Ciebie)
Charakter to wyraz piękności wnętrza każdego człowieka. Wartości, które go determinują i zasad moralnych, które kształtują jego zachowanie. Charakter, bowiem warunkuje sposób traktowania siebie jak i partnera. Nie sposób jest poznać charakteru człowieka na podstawie jednego spotkania, ale przecież nigdzie Ci się nie spieszy! Daj sobie i wam czas. Co jest szalenie istotne- nie pomyl charakteru z osobowością!!! Osobowość to prezentacja na zewnątrz (to jak go widzą- może widzą go jako dziwkę, a tak na prawdę z charakteru jest flegmatykiem lubiącym ciepło domowego ogniska) a nie obraz jego wartości. Ciekawa osobowość nie gwarantuje dobrego charakteru, być może jest nawet na odwrót. Pomyśl o tych wszystkich fotomodelach, artystach o czarującym uśmiechu tych playboyach, którzy szybko okazują się być mistrzami w znikaniu po nie do końca upojnej nocy spędzonej w Twojej pościeli… Osobowość to lukier, charakter to ciasto. Zawsze przy spotkaniu MYŚL, co będziesz jeść, gdy zliżesz już cały lukier.



  1.  Dopasowany do Ciebie.
Próba stworzenia związku z absztyfikantem diametralnie różnym od Ciebie skończy się katastrofą. Ciężko będzie pogodzić choleryka o pedantycznym usposobieniu z istnym wcieleniem Buddy  nie przywiązującym wagi do doczesności. Jeden zadusi drugiego brudnymi skarpetami znalezionymi w pojemniku na herbatę i rozmową o jedynej i słusznej drodze do zbawienia. To samo gdy jeden z partnerów przed orgazmem zwykł jest mawiać: „przepraszam, za chwilę będę szczytował” a drugi drze się w niebo głosy dając upust swoim emocjom. Zawsze trzeba znaleźć jak najwięcej płaszczyzn na których można się wzajemnie odnaleźć. Dzięki temu przeżyjecie ze sobą wiele wspaniałych chwil zamiast się mijać (on składając bieliznę w kostkę a Ty biegnąc do buddyjskiej świątyni- lub na odwrót).


  1.  Poczucie własnej wartości i miłość do samego siebie.
Zakompleksiony osobnik niekochający sam siebie lub, co gorsza sam sobą gardzący nie jest w stanie pokochać kogokolwiek, nawet kaktusa, nie mówiąc już o Tobie. W głębi siebie jest tak niezadowolony ze wszystkiego, co go otacza a zwłaszcza samego siebie, że będzie Cię dołował przy każdej okazji byle by poczuć się lepiej. Takie zero nie nadaje się nawet na sługusa bo w jego mniemaniu to i tak zbyt wiele. Jeśli ktoś ma Cię kochać jak siebie samego niech wiec zacznie od miłości do własnej osoby. Nie chodzi mi tutaj bynajmniej o narcyza czy dupka egoistę o nie, nie. Zwróć uwagę na to jak traktuje swoją pracę/ szkołę, swoje ciało, zdrowie, osiągnięcia, czas. Odnosi się do nich z szacunkiem czy czystą eksploatacją? Dramatu nie widać czasem na pierwszy rzut oka, przyjrzyj się więc uważnie.



  1. Dojrzały i otwarty emocjonalnie.
Cecha cenna niczym przyprawy z dalekiej Azji w czasach średniowiecza. Co prawda u części mężczyzn nie jest ona dobrze rozwinięta, ale trochę jest lepsze niż nic. Od nic, zdecydowanie lesze jest terrarium z patyczakami- wymiana emocjonalna będzie z nimi równie (nie) satysfakcjonująca lecz pozbycie się ich o wiele prostsze. Nie chcesz przecież dzielić z swoim mężczyzną tylko łoża i portfela. Przede wszystkim interesują Cię uczucia i emocje, humory, nastroje. Dojrzałość jest absolutnie konieczna, no chyba że interesuje Cię adopcja toyboya. Jednak życie z Piotrusiem Panem jest gorsze niż dożywotni wolontariat w przedszkolu. Pamiętaj- dorosły, czyli dojrzały mężczyzna dotrzymuje obietnic (są one dla niego po prostu ważne), nie kryje się przed światem i Tobą (należy również zobaczyć czy oby nadmiernie nie afiszuje się z swoim homoseksualizmem, bowiem to znak ze coś nie do końca jest ok.), szanuje ludzi, a zwłaszcza Ciebie i Twój czas.


  1. Inteligentny
Na pewno inteligentniejszy od Ciebie, bardziej doświadczony, lepiej wykształcony. Inaczej nie będziesz go szanować. Będzie Cię drażnił aż w końcu go zabijesz, za głupotę. A jeśli nie, bo wolisz być tym, który imponuje, być elementem dominującym, wówczas partner powinien być nie wiele niżej od Twojego poziomu. Ciężko jest, bowiem zaimponować komuś znajomością wszystkich utworów Puszkina, kiedy jedyne utwory, jakie zna to te z dyskotek. W tym przypadku również skończy się morderstwem.


  1. Spełniony zawodowo/ naukowo
Tak to już jest, że nas facetów, nie ważne czy tych z przewagą testosteronu czy estrogenu definiuje praca czy nauka. Twój wybranek musi być z niej zadowolony, choć by to było zamiatanie liści pod wiatr czy fizyka lewo jądrowa. Nic nie dołuje faceta bardziej niż świadomość tego, że jest zatrudniony poniżej swoich kwalifikacji i płacy poniżej przeciętnej lub gdy zmuszony jest do studiowania czegoś co wzbudza w nim odruch wymiotny. Niektórzy tej świadomości początkowo nie mają-, ale do czasu… Pomyśl-, po co Ci niespełniony frustrat? Szybko unosi się gniewem, wpada depresje i za każdym razem będzie Cię ciągnął za sobą. Szkoda Twoich sił i czasu by walczyć z jego wewnętrznym leniem i życiową niemocą.


  1. Zdrowy i apetyczny
Chorowity, kwękający i stękający połamaniec z zadyszką dopadającą go już na drugim piętrze to, co najwyżej opcja dla niewyżytego sanitariusza. Nieapetyczny śmierdziel, z brudnymi paznokciami, zepsutymi zębami, obfitym łupieżem i zapachem czosnku wydobywającym się już z nozdrzy to opcja dla nikogo. No wybacz, Twój mężczyzna powinien Ci się podobać. Chociaż trochę. Trudno będzie wydobyć całą lekarską dokumentacje, ale mgliste pojecie o stanie jego zdrowia powinieneś mieć. Nie przeprowadzaj jednak broń boże wywiadu lekarskiego na pierwszej czy drugiej randce! Z czasem jednak masz prawo wiedzieć (on ma takie samo prawo wobec Ciebie) czy np. nie choruje na padaczkę, HIV, WZW. W ten sposób unikniesz niemiłego zaskoczenia w trakcie ataku czy zbliżenia i będziesz wiedział jak zachować się i pomóc mu w takiej sytuacji.


  1. Stuprocentowa dostępność.
Mężczyzna pozostający jedna noga (lub, co gorsza obiema) w starym związku, psychicznie związany z którymś z Twoich poprzedników, prowadzący podwójne życie, podporządkowany rodzicom do granic wytrzymałości czy tęskniący za niespełnioną miłością niczym młody Werter spowodują u Ciebie nieustającą frustrację, wyleczoną ostatecznie przez ramiona innego kochanka, w czeluściach lodówkowych otchłani lub z telewizorem, popcornem i  toną zapłakanych chusteczek. Z marnym skutkiem dla ciała, ducha i tego pseudo związku. Facet dostępny na pół etatu nadaje się, co najwyżej na kochanka, lecz nigdy na solidnego partnera. Jesteś warty tego by być tym jedynym!


  1. Lojalność, uczciwość i szczerość.
To tak oczywiste, że aż często pomijane. Skoro zabiega o Twoje względy a po jakimś czasie okazuje się ze byłeś czwarty w kolejce zaraz po niby oficjalnym obiedzie z „prezesem”, „służbowym” spotkaniu w kawiarni i ślęczeniu nad projektem z „kolegą z biura” czy „konferencji” po godzinie 22, a on zapytany zapewniał, że ciągle pracuje to daruj sobie ciąg dalszy tej historii. To samo dotyczy sytuacji, gdy to Ty zabiegasz o niego- proponujesz spotkanie, on mówi ze całą noc będzie się uczył a tymczasem spotykasz go przypadkiem w barze…  Na zjawisko zwane kłamstwem spuśćmy żelazną zasłonę milczenia.


  1. Wolny od wszelkich nałogów
Nie chodzi mi tylko o nasze narodowe pijaństwo, które, jest istnym piekłem, bo lubi występować w parze z agresją i przemocą (wtedy nogi za pas jak najszybciej!). Tragiczne w skutkach mogą się okazać też inne nałogi na pierwszy rzut oka niewidoczne czy nieszkodliwe. Uzależnienie od Internetu (zgadnij, kogo wybierze by spędzić upojny wieczór), wiecznie włączony telewizor czy obgryzanie paznokci prędzej czy później pogrzebią każdy związek. Zobacz czy nałogi, w które „zaopatrzył się” Twój partner nie doprowadzą Cię do szału (w przypadku, gdy partner jest palaczem a Ty papierosów nie znosisz nawet małe cmokniecie może przypominać lizanie popielniczki- apetyczne prawda?). Nawet TY nie powinieneś się stać jego obsesją, bo po kilku tygodniach zacznie Ci brakować powietrza i się w tym związku udusisz.


  1. Na podobnym poziomie finansowym
Co prawda finanse nie są aż tak istotne, lecz gdy on wozi się najnowszym modelem BMW a wakacje spędza, co roku w Japonii, za to Ty kolejny raz jedziesz szynobusem do Wiórkowa to zawsze będziecie się jakoś mijać. Owszem skoro ma miliony może przecież zawsze za Ciebie płacić, pytanie, kiedy to przemieni się w sponsoring lub złotą klatkę i czy tego tak na prawdę chcesz. Taki partner, bowiem może z czasem stawiać wobec Ciebie niewygodnie oczekiwania (przecież płaci, ma wiec prawo wymagać) a Ty będziesz się czuł mu zobowiązany. Takie „wspólne” wakacje i „zielone” życie okaże się mydlaną bańką, która pęknie przy pierwej zadrze. Nie chodzi przecież by partner kupił Ci boeinga (nie tylko ze względu na to, że ostatnio często spadają) czy obsypał Cię złotem. Liczy się to, by sam mógł być szczęśliwy i w przypadku, gdy pieniędzy nie ma, nie zamartwiał się tym, że znowu pożyczył je od Ciebie i nie ma jak ich oddać, gdzie Ty czujesz się jak urząd kredytowy. Nie oszukujmy się- odpowiedni finansowy status miłości pomaga.