Techniki podboju bywają różne i jest ich tyle i ile istnieje samych teoretyków podboju. Spokojnie, cóż nam po samej teorii, zajmijmy się praktyką.
Wędka, a może sieć?
Przed jakimkolwiek wyjściem na połów powinieneś sporządzić plan działania i odpowiedzieć sobie SZCZERZE na kilka pytań, nie da się przecież ustrzelić tygrysa z niewypału.
A wiec stań przed lustrem, tak, właśnie teraz. Przed największym jakie masz w domu. Najlepiej zrób to wtedy gdy będziesz miał pewność że nikt nie będzie Ci przeszkadzał (kota nie liczymy) Zapytaj się na głos:
Czy odpowiadam gejowskiemu wyobrażeniu o atrakcyjnym facecie?
Bez tego ani rusz! Jesteś przecież niczym towar w ogromnym gejowskim supermarkecie, dobry marketing to podstawa. Jeśli ktoś ma się zdecydować na nabór bądź towarkiem na który ma ochotę i nie wróci z reklamacją po godzinie.
Czy podobasz się sobie?
Czy byłbyś w stanie kochać się z samym sobą gdybyś mógł przejść na druga stronę lustra?
Czy się lubisz?
Teraz przebierz się w strój Adama, naszego pradziadka (ten zanim małpa Ewa wcisnęła mu owoc w gardło).
Czy akceptujesz swoje ciało?
Czy dobrze się czujesz w swojej skórze?
Bez tego nie możesz być sexy! Jeśli odpowiedziałeś przecząco choć na jedno z pytań zacznij działać! Schudnij albo przytyj, wyrzeźb sobie mięśnie (nie lubisz siłowni? basen też doskonale rzeźbi mięsnie! A może jogging?). Uporządkuj swoje życie osobiste, przestań się motać i gmatwać. Gdy już to robisz zacznij tym emanować- zadowoleniem, radością, chęcią życia. Nasze europejskie społeczeństwo zwykło uciekać od emocjonalnych wampirów przelewających w każdą z napotkanych osób czarę swojej goryczy i spapranego życia. Ciesz się każda chwilą a jeśli tak nie jest to chociaż udawaj. Ponury knur z martwym spojrzeniem nie jest sexy nawet odrobinkę. Stękający, kwękający i poobijany również.
Co do wyglądu wcale nie musisz być wcieleniem Brata Pita czy uskrzydlonym Di Caprio. Choć nie da się ukryć że znakomita większość facetów to wzrokowcy i im bliżej Ci do celebrytów tym masz większe szanse. Na szczęście w swej przypadłości faceci nie rozróżniają szczegółów i dają się skutecznie oślepić ogólnym wrażeniem. Najważniejsza jest pierwsza minuta. Jeśli uda Ci się w ciągu niej oślepić go swoim blaskiem, jest Twój.
Czy masz poczucie humoru?
Naburmuszony kogucik, przewrażliwiony na swoim punkcie nie ma szans na znalezienie odpowiedniego gospodarza. Wyluzuj już teraz, zacznij śmiać się z samego siebie, żartuj z swoich przywar, zadbaj by codziennie dobrze się bawić. Dobrze sprawdzają się kawały. Wśród znajomych najlepszą furorę robi gej opowiadający dowcipy o pedałach lub co lepsza autentyczne historyjki z puentą w tle oczywiście o tematyce gejowskiej. Bądź duszą towarzystwa wówczas zwrócisz uwagę swojego Księcia. Doda Ci to również wdzięku i wielbicieli, każdy przecież chce się dobrze bawić. Jednak miej się na baczności!! Rechoczące smoczysko czy głośny piskliwy ropuch skutecznie odstraszy każdego. Śmiej się więc często lecz w odpowiednim tonie, nie zagłuszając śmiechu innych.
Pewnego wieczoru udałem się ze swoimi znajomymi, Arkiem, Rafałem i jego przyjaciółmi, na gay spotkanie do ogródków ulubionej piwiarni. Arek miał nadzieje na owocny podryw bowiem ekipa składała się jedynie z branżowców. Ubrani wiec w najlepsze ciuchy, hektolitry perfum z feromonami dziarskim krokiem przekroczyliśmy próg gayfriendly lokalu. Od razu przykuliśmy spojrzenie kilku przystojniaków. Przy stoliku w koncie ogródków siedział znajomy Rafał z paczką przyjaciół. Pospiesznie się dosiedliśmy i wówczas to zorientowałem się że Arkowi wpadł w oko przystojniak siedzący tuż obok niego. Rozmowa toczyła się swobodnym torem i od drinka do drinka Rafał zaproponował że opowie wspaniały kawał robiący furorę u niego w pracy. Gdy doszło do puenty wszyscy się roześmiali prócz Arkowego absztyfikanta. Po minucie grupowej konsternacji wybuchł tak gromkim i obezwładniającym śmiechem że słyszano go ponoć nawet w toaletach i na zapleczu a w samochodzie zaparkowanym nieopodal naszego stolika włączył się alarm. Wieczór skończył się dosyć owocnymi połowami, niestety nie dla niedoszłego absztyfikanta Arka.
Czy potrafisz uwodzić?
Uwodzić to znaczy założyć wodzę tak by nic nie poczuł i nawet sam ku temu pochylił głowę. Flirt jako taki nie musi do niczego prowadzić. Podkręca atmosferę i jest bardzo przyjemny do obu stron, dodaje pikanterii. Uwodzenie jest zaś krokiem więcej, jest wybitnie celowe. Uwodzenie to oswajanie, zakładanie smyczy, jedzenie z reki czy nadstawianie śliweczce kompotu. Łapiesz?
Czy umiesz się znaleźć w każdej sytuacji?
Zdecydowaną rolę odgrywa tu inteligencja. Chłopak mający trochę oleju w głowie będący nawet tylko po gimnazjum nie przyjdzie na pogrzeb w rozpiętej kolorowej koszuli, w krótkich spodenkach na przyjęcie, nie tańczy jako jedyny na parkiecie, nie robi burdy na pół miasta gdy ktoś mu zarysuje lakier na samochodzie i potrafi porozmawiać na każdy temat. Szybko się uczy naśladując innych i przyswajając dobre wzorce. Bądź bystry, to zawsze jest w cenie.
Czy wpadasz w panikę gdy zaczepia Cię atrakcyjny facet?
Jeśli jesteś gotów by znaleźć tego jedynego musisz się pogodzić z zaczepkami. Nie oznacza że musisz je lubić, jednak facet na poziomie nie zaproponuje Ci skoczenia do darkroomu, a co najwyżej taniec lub drinka (pilnuj go jednak, by później przypadkiem nie urwał Ci się film i byś się w owym darkroomie nie obudził). Jeśli zaczepi Cie facet który Ci się nie podoba- trudno- potraktuj to jako ćwiczenie. Przy spotkaniu z tym wymarzonym łatwiej zachowasz zimną krew. Daruj sobie nieśmiałość, na to dał się porwać jedynie św Mikołaj. Trzeba łapać szansę. Kto wie jak długo będziesz czekał na następną!
Czy jesteś zabezpieczony finansowo?
Absolutnie nie może być tak że przymierasz głodem i przez to znalezienie sobie faceta jest Twoją ostatnią szansą na w miarę godziwe życie. Najprawdopodobniej on albo to wyczuje i zwieje albo po prostu to wykorzysta. Jako desperat gotowy na wszystko na pewno nie znajdziesz dobrego faceta. Nadziejesz się na kutafona który przy najbliższej okazji wypomni Ci ze się Tobą zajął, Dupka Karierowicza który nigdy nie będzie Cię cenił bo nawet na siebie zarobić nie potrafisz, lub natrafisz na Szczodrobliwego Popaprańca który zamknie Cię z złotej klatce i będziesz robił za jego niewolnika.
Czy musisz dochodzić do siebie po niepowodzeniu?
Nie można odrzucić możliwości iż Twoje starania pójdą na marne i absztyfikant nie wykaże cienia zainteresowania. Jego strata, Ty zrobiłeś wszystko co mogłeś. Jesteś wspaniały lecz widać nie dla niego. Może się na Tobie nie poznał. Możesz nie być w jego typie. Może liże rany po świeżym rozstaniu. Może jest bi? Cholera go wie, możliwości jest miliony. W ogóle się tym nie interesuj. Szkoda czasu. W morzu jest wiele ryb!
Czy potrafisz kręcić i manipulować?
To nie brzmi wcale niemoralnie czy dziwnie jak za pewne myślisz. Nikt się nie oburza gdy reklamy obiecują że rewelacyjny proszek usunie każdą plamę. Kupujesz choć wiesz że plama z buraczków na Twoim ulubionym swetrze i tak za pewne nigdy nie zejdzie. To samo dzieje się w relacjach z facetami. Potencjalny absztyfikant (nawet TY) ma jakieś wyobrażenie o drugiej osobie którą powinno się spełnić, choć nie koniecznie w dosłownym znaczeniu. Oznacza to by zachować coś w tajemnicy, nie ujawnianiu wszystkich asów. Na pierwszych randkach tryskaj pozytywną energia nawet jeśli straciłeś właśnie pracę. W tej sytuacji zapytany o nią odpowiedz że zajmujesz się obecnie swoimi pasjami (masz przecież w końcu czas by przeczytać zaległe książki). Dobrze sobie radzisz, masz cudownych przyjaciół i wspaniała rodzinę oraz jesteś okazem zdrowia i zadowolenia. Nie musi wiedzieć że jesteś na diecie, wiec zgrabnie wykręcasz się od deseru. Niech żyje w błogiej nieświadomości, że wieczory spędzasz samotnie z telefonem w reku czekając na smsa od niego więc na najbliższy tydzień planujesz sobie czas dla przyjaciół i rodziny. Niech Cię jednak ręką boska borni przed zafałszowaniem rzeczywistości. Kłamstwo bowiem ma krótkie nogi i szybko wyjdzie na jaw.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz