sobota, 14 listopada 2009

Gdzie go szukać?? Secondhand, targ, a może salon D&G??



To zależy, czego tak na prawdę szukasz. Wrażliwego artysty z fantazją? Wytresowanego mena po przejściach? Czy bogacza z wyższej półki? Potencjalni kandydaci bywają w różnych miejscach, oferują różne atrakcje. Twoje poszukiwania powinny być raczej dyskretne. Nikt nie zwróci uwagi na desperata opętanego szaleńczą rządzą posiadania faceta. Jedyne, co możesz przez to zyskać to status persona non grata. Trzeba się odrobinę wysilić i stworzyć okazję do „przypadkowego” spotkania na neutralnym gruncie.

Czasem tego jedynego mężczyznę łatwiej spotkać przy śmietniku lub na znienawidzonej uczelni w zapuszczonym mieście gdzie diabeł mówi dobranoc niż na ekskluzywnym gayparty. Szczęściu zawsze można pomóc jednak życie i tak zrobi swoje. Pewien młody gej, nie dostał się na swoją wymarzoną uczelnię wyższą. Nie został również przyjęty na uczelnię swojego drugiego wyboru. Rozpoczął pobieranie nauk wyższych w podupadłej placówce naukowej w miejscowości którą czasem nawet pomija się na mapach. Snując się po szarych i opleśniałych korytarzach swojego instytutu, smutny i wpatrzony w brudną posadzkę z powodu swego naukowego niespełnienia wpadł na urodziwego chłopaka rozsypując mu kokosowe drażetki po całym holu. Dalszej części historii chyba nie muszę opowiadać.:) 

Jesteś za pewne w pełni świadomym gejem już, od co najmniej kilku ładnych lat. Zatem na pewno masz homoseksualnych przyjaciół i znajomych. To nie prawda, że wszyscy oni mają już kogoś, prowadzą szczęśliwe życie i wymazali dawnych amantów z pamięci i ich numery z komórki. Każdy, nawet szczęśliwy gej, jakieś namiary jeszcze ma (choćby na czarną godzinę). To jest istna kopalnia kontaktów! Sporządźcie, zatem wspólną listę wszystkich znajomych singli i par (osoby gayfriendly też są mile widziane). W ten sposób macie już listę na wspólną zapoznawczą prywatkę! Spotkanie w branżowej kawiarni? Może parapetówka? Urodziny? Powrót z zagranicy? Powodów jest miliony by urządzić gayparty. Podstawowa zasada- absolutny luz i spontan. To skutecznie rozluźnia atmosferę. Konieczna będzie muzyka z najlepszych lat zaproszonych panów. Wszystkie single poczują się młodo i męsko. Nawet bankowy sztywniak wyluzuje przy hitach z własnej młodości. Reszta zrobi się sama. Takie stadko samców zgromadzonych na malej powierzchni spowoduje powstanie elektryczności statycznej i pomiędzy niektórymi zacznie iskrzyć…



Najpopularniejszą opcją jest mężczyzna z drugiej reki. Może źle się to kojarzy, lecz taki facet zdobył już trochę życiowej mądrości, wie, co, kiedy i jak powinno się robić, a Ty nie będziesz musiał pełnić nauczycielskiego wakatu. Prawdopodobieństwo spotkania kawalera, który jest po kilku związkach jest dosyć wysokie, dlatego nie masz się, czym specjalnie martwić. Należy mu się bliżej przyjrzeć, a raczej jego byłym eksmężom. Być może brzmi to absurdalnie, ale to oni są kluczem do jego serca, a ich rozstanie matrycą przyszłego z nim związku. Trzeba zadać sobie trochę trudu i stworzyć portret psychologiczny jego byłych i ich byłego związku. Gdy masz to narzędzie w dłoni, reszta pójdzie jak z płatka. Oczywistym jest że w okresie godowym grubo podkreślasz wszystkie cechy, które w byłym mężczyźnie cenił i to, czego mu brakowało, a pod dywan chowasz te, przez które się rozstał. O dziwo u większości z nas problem jest ten sam- zakochujemy się w radosnym, samodzielnym, atrakcyjnym i zainteresowanym światem przystojniaku, a rozstajemy się z zrzędzącym, zapuszczonym i jędzowatym dupkiem. Ty oczywiście jesteś tylko i wyłącznie radosny, samodzielny, atrakcyjny i zawsze taki będziesz, Ba! Brzydzisz się jędzowatych dupków. 



Niedzielne popołudnie. Spacer w miejskim parku. Nagle Twój gej radar robi beeeep!!! na widok przystojnego blondyna o morskich oczach zerkającego ukradkiem z nad ksiązki. To wprost wymarzona sytuacja by upadła Ci torba i wysypały się ksiązki, spadł Ci łańcuch w rowerze, byś się potknął. By zrobić COKOLWIEK, co powoła przystojniaka do działania. Więc do dzieła! Mieszaj przerzutki w rowerze aż ogłupieją, stań na największy kamień na ścieżce by się poślizgnąć, niech torba ześlizgnie się z Twojego ramienia tuz pod jego stopami. Stwórz sytuację, w której stanie się Twoim rycerzem, wybawcą, męskim ramieniem. Poproś o jakąś drobna pomoc fizyczną, wskazówkę intelektualną. Nic tak nie doda mu skrzydeł jak pouczenie Ciebie. Korzystaj z okazji póki czas! Nawet, jeśli Twój gej radar Cię oszukał to jest to idealny trening!



Najważniejsza zasada w zadawaniu pierwszego pytania podrywowego- musi być tak sformułowane, żeby wymagało dłuższej odpowiedzi.



Zadanie więc pytania o godzinę, ogień czy lokalizację toalety jest niewskazane. Każde z tych pytań można załatwić nawet jednym słowem i co dalej? Musisz się zorientować czy masz do czynienia z singielkiem czy mężczyzną, który tylko spokojnie czeka na rychłe przybycie swojego ukochanego.

Uwaga! Związanych, zaręczonych i innych pozostających w TRWAŁYCH związkach zostawiasz w spokoju albo, co lepsze- omijasz szerokim łukiem. Wbijanie się w czyjś związek, nawet dramatycznie i piekielnie nieszczęśliwy (a taki jest zawsze według zeznań świeżo połechtanego faceta) jest odrażające, świadczy o kompletnym braku poczucia własnej wartości, moralnego kręgosłupa, a także klasy, skoro całkowicie świadomie i dobrowolnie wchodzi się w rolę tego trzeciego-intruza.

Ku przestrodze rozbijaczom związków, a ku pocieszeniu zdradzanym facetom- absolutna ale to absolutna większość mężczyzn nigdy nie rozstanie się dla kochanka. Ba! Nigdy tez z owym nie będzie. W naszym ukształtowanym przez miliony pokoleń męskim poczuciu wartości wszyscy (a przynajmniej Ci dojrzali i zdrowi umysłowo) czujemy że kochanek nie jest tego wart. Startował przecież z pozycji szmaty, nawet, jeśli przyjemnie było się w nią wycierać. Oczywiście wyjątki lubią chodzić po ludziach, (gdy np. facet myślał o rozstaniu przez poznaniem kochanka), jednak zazwyczaj kończy się tak, że niechciany absztyfikant spędza najlepsze lata swojego życia za kurtyną never ending związku ukochanego zgrywając Wertera, rycząc rzewnie w każde samotne święta do poduszki i wysyłając mu życzenia urodzinowe dyskretnie na służbowego maila.



A może metoda na swatkę? Podobna do poprzedniej, lecz znacznie szybsza. Chcesz wyswatać swojego kumpla. Oczywiście nie jest on tak wspaniały jak Ty. Jako kumpel do rany przyłóż okazujesz najprawdziwszą troskę i obiecujesz przedstawić mu zajebistego faceta, którego właśnie poznałeś jednak w wersji oficjalnej Tobie nie odpowiada on pod jakimś tam względem. To zapewnia Ci bardzo bezpośredni dostęp do cudownego mężczyzny, od którego przecież Ty sam nic nie chcesz, co go dodatkowy zaintryguje. Poprzez stworzenie takiej sytuacji możesz rozmawiać z nim dosłownie o WSZYSTKIM i zadawać nawet bardzo niewygodne pytania, a dla Ciebie istotne. Wyobraź sobie, że stoisz oko w oko z wspaniałym chłopakiem i pytasz o jego plany na przyszłość, ideał faceta, oczekiwania, preferencje seksualne, bo wydaje Ci się, że powinien poznać Twojego przyjaciela. No przepraszam, przecież musisz go zapytać o to wszystko w końcu chcesz mu pomóc. Przecież Ty wcale nie jesteś nim zainteresowany. Uspokojona tym ptaszyna wyśpiewa Ci całą prawdę. Cóż za wspaniała okazja! W czasie jednego spotkania możesz się dowiedzieć więcej niż romansując z nim przez kwartał! Jakież to ekonomiczne i jakie oszczędne! Dla zachowania pozorów podsuwasz mu kumpla czy przyjaciela, który oczywiście nie jest spełnieniem jego marzeń. Po paru dniach wysłuchujesz reklamacji (wówczas stajesz się personifikacją jego najskrytszych tęsknot, o których Ci tak otwarcie opowiadał). Okazujesz najszczerszą empatię i asocjację, bo wiesz jak pragnie fajnego partnera ( w domyśle takiego jak Ty), oczywiście następnie przedstawiasz mu kolejnego kumpla- jeszcze gorszego. Po kilku razach dojdzie do wniosku, że jedynym odpowiednim mężczyzną jesteś tylko Ty. Sposób godny polecenia, bo w najgorszym z przypadków zyskasz dobrego kumpla ( i jego fajnych kolegów…).



Metoda na faceta kumpla. Twój przyjaciel ma fajnego mężczyznę, gdy na niego patrzysz robi Ci się ciepło, wydaje Ci się że jest tym z rodzaju BFF (bardzo fajny facet). Ich związek jest w rozsypce i pozostaje kwestią czasu kiedy się zawali? Właściwie już jest jednym wielkim kryzysem, a Ty musisz tego wszystkiego wysłuchiwać i udzielać całodobowych rad przez telefon swojemu kumplowi. Zostałeś wciągnięty w rolę pośrednika, prokuratora, obrońcy, sędziego lub rozjemcy. Wspaniale! Masz pod ręką arsenał skutecznej i tajemnej broni. Znasz wszelakie wady, problemy i tęsknoty faceta, który Ci się podoba, lecz na razie nie jest Twój. Nie bądź kutafonem czy sępem!! To co się dzieje między nimi jeszcze Cię nie dotyczy!  Umywaj więc ręce od rozkładu fatalnego związku. SPOKOJNIE czekaj. Nadejdzie Twoja kolej. Zachowasz twarz, honor i przyjaciela. Niech Ci wystarczy dostęp do cennych informacji: Ty pierwszy dowiesz się, kiedy go pocieszyć i jak skutecznie to zrobić. Zabaw się w bacznego obserwatora i wyciągaj konstruktywne wnioski. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz